sobota, 12 sierpnia 2017

Serowe knedle migdałowe w sosie brzoskwiniowym

Knedle, to jedne z tych klusek, które u mnie w domu są bardzo częstym gościem weekendowym. Oczywiście by nie było nudno i by nie dać rutynie wejść do mojej kuchni ciągle zmieniam ich recepturę. Zapewne nie jeden z was miał okazję zajadać knedle z cukrem i masłem. Ja dzisiaj dla tych tradycyjnie przygotowywanych kluseczek mam doskonałą alternatywę. Zamiast ziemniaków bazą jest ser, a by knedle zyskały na smaku zostały przeze mnie uperfumowane odrobiną ekstraktu migdałowego, jeśli nie macie zastąpcie go tradycyjnym olejkiem (aromatem). Sos, bez niego kluski nie funkcjonują. Dzisiaj prosty i niezwykle aromatyczny sos z pieczonych brzoskwiń. Macie dzieci, to koniecznie musicie zaserwować im takie danie a na pewno zyskacie uznanie u waszych pociech. 
Zatem zapraszam do lektury i kuchni... 



\
Składniki :

Na ciasto

250 g chudego twarogu
40 g mąki kokosowej
60 g mąki pszennej
1 jajko (L)
szczypta soli
0,5 łyżeczki ekstraktu migdałowego

Na sos:

3 duże brzoskwinie 
3 łyżki ciemnego cukru trzcinowego
2 łyżki syropu amaretto
3 łyżki soku z cytryny

Wykonanie : 

1.Twaróg miksujemy z jajkiem oraz mąką zwykłą oraz kokosową, a także szczyptą soli. 
Wyrabiamy gładkie dość zwarte ciasto. Odkładamy na 20 minut. 

2.Przygotowujemy sos. Rozgrzewamy patelnię. Brzoskwinie myjemy i kroimy na ćwiartki usuwając pestki. Osuszamy. Kładziemy na patelni. Skórką do góry. Zasypujemy cukrem i gotujemy 2-3 minuty. Po tym czasie wlewamy syrop i rozgniatamy owoce tłuczkiem do ziemniaków. 

3. Zakwaszamy sos przez dodanie 2 łyżek soku z cytryny. 
Gotujemy do lekkiego zgęstnienia sosu. Możemy też przelać sos i finalnie go zblendować. Lub przetrzeć przez sito. 

4.W dużym garnku zagotowujemy lekko osoloną wodę z jedną łyżką oleju. 

5.Z ciasta formujemy wałek i odcinamy 2 cm kawałki. Formujemy kluski. Wrzucamy kluski na wrzątek i gotujemy ok 12-15 minut. 


6. Wykładamy na talerz i obficie polewamy sosem.


środa, 9 sierpnia 2017

Pyszne drożdżowe pierogi z morelą i migdałami

Kolejny mój przepis autorski i moja wariacja na temat pierogów.

Lubicie morele??? Ja uwielbiam obojętnie czy są suszone czy świeże, po prostu jak dla mnie są bardzo smaczne. Dzisiaj pokażę wam mój pomysł na wykorzystanie ciasta drożdżowego. Była już pizza, i chałka, było calzone , i były też drożdżowe rogaliki w wersji mini. Ale to po sukcesie drożdżowych pączków z piekarnika  klik postanowiłam przygotować coś innego. Na myśl przyszły mi pierogi, ale nie gotowane lecz pieczone. A jak pierogi to też musiały być nadziewane niesamowicie smacznym duetem. Ja wiem, że jeśli raz je zrobicie to będą dla wielu alternatywą dla kupnych rogalików faszerowanych nie wiadomo czym (chemią?)..., lub dla wszystkich innych drożdżówek z piekarni. Macie trochę czasu? -To poświęcicie się, przyodziejcie fartuchy i do pracy. Wysiłek wam się z pewnością opłaci, kiedy skosztujecie te cudeńka. Ja swoje pierogi robiłam na świeżych drożdżach, ale oczywiście możecie użyć takich sproszkowanych. Ciasto ładnie rośnie nie pęka i jest idealnie miękkie wewnątrz.
Kilka słów o nadzieniu. Jak wspomniałam we wstępie pierożki nadziane będą świeżymi morelami. Sama morela to dla mnie za mało, więc przyjdzie wam jeszcze zrobić domową pastę migdałową, lub jeśli jesteście leniwi (i bogaci) to możecie użyć kupnej. Migdały to kolejna moja ulubiona przekąska, a w połączeniu z morelami to po prostu bajka. Jeśli nie macie, lub nie chcecie robić ów pasty, albo nie macie sprzętu w postaci blendera to po prostu musicie bardzo drobno posiekać migdały lub utrzeć je w moździerzu, albo włożyć do foli i tłuc na miazgę tłuczkiem.Tak czy inaczej nie zalecam pomijania tego dodatku bo robi sporą różnicę w smaku.
Rogaliki przed pieczeniem posmarowałam białkiem i obficie posypałam jasnym cukrem trzcinowym. Możecie sobie na to pozwolić ,bo samo ciasto jest dość wytrawne. A cukier w postaci dwóch łyżeczek dodane na samym początku służy jako pożywka dla drożdży. To na tyle.
Zapewniam że są Pyszne...Polecam.












Składniki:

 Na ok. 10-12 sztuk

Na ciasto drożdżowe : 
15 g świeżych drożdży lub 30 g suszonych (instant)
1,5  łyżeczki cukru
70 ml ciepłego mleka ( w temperaturze ok 40 st C)
szczypta soli
2 żółtka 
30 g masła (ew. dobrej jakości margaryny do pieczenia)
300 g mąki pszennej typ 650

Nadzienie: 
Pasta migdałowa: 
100 g całych migdałów ze skórką 
30 ml syropu barmańskiego amaretto lub miodu 
2-3 krople ekstraktu migdałowego lub aromatu migdałowego ***(można pominąć)
Ponadto: 

4 morele świeże
1 białko 
cukier trzcinowy jasny 

Wykonanie :
1. Podgrzewamy mleko do odpowiedniej temperatury ok 38-40 stopni C. Ma być lekko ciepłe , za ciepłe zabije drożdże. do mleka kruszymy drożdże dodajemy 2 łyżeczki cukru i 1 łyżkę mąki. Mieszamy do rozpuszczenia i odstawiamy w spokojne miejsce na 5-10 minut. Drożdże zaczną pracować i w efekcie otrzymamy spienioną i znacznie wyrośniętą mieszankę. 
2. Mąkę przesiewamy i dodajemy sól. Masło/margarynę topimy na małym ogniu i lekko studzimy. Do mąki dodajemy dwa żółtka, oraz rozrobione z mlekiem drożdże.Wyrabiamy gładkie ciasto na końcu dodają rozpuszczony tłuszcz. Wyrabiamy kwilę aż ciasto nabierze jednolitej i sprężystej struktury. 
3. Ciasto wkładamy do miski i przykrywamy lnianą ściereczką. Odstawiamy w ciemne i ciepłe miejsce na ok. 1-1,5 godziny. Ciasto ma podwoić swoją początkową objętość. 
4. Przygotowujemy pastę migdałową. Całe migdały umieszczamy w malakserze dodajemy syrop i aromat/ekstrakt. Miksujemy na najwyższych obrotach do otrzymania jednolitej dość lepkiej pasty. 
5. Wyrośnięte ciasto wykładamy na blat podsypany mąką i formujemy wałek. Dzielimy na 10 równych części. Z każdej z nich formujemy kulę. Każdą z kulek wałkujemy na koło o średnicy 11 cm i grubości ok/2-3 mm. 
6. Morele myjemy i osuszamy. Kroimy na ćwiartki wyjmując wcześniej pestki. Na środku okręgu układamy morelę skórką do dołu!!!. Na górną część, oraz po bokach wykładamy ok 1-2 łyżeczki pasty migdałowej. Ciasto składamy na pół dociskając i zlepiając jak najdokładniej brzegi. 
7. Pierożki w sporych odstępach wykładamy na blaszkę wyścieloną papierem do pieczenia i przykrywamy ściereczką. Odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na 20 minut. Przed samym pieczeniem smarujemy pierożki białkiem i obficie posypujemy cukrem trzcinowym.
8. Wstawiamy blachę do rozgrzanego do 180 st C piekarnika na ok. 15-18 minut. 

Smacznego. 

sobota, 5 sierpnia 2017

Szarlotka na kruchym z czarną porzeczką.

Kiedy lato obfituje w takie znakomitości jak maliny, porzeczki czy też agrest nie sposób oderwać się od pieczenia. Rzadko robię jabłeczniki, czy też szarlotki, jednakże tym razem zaprezentuję wam takie ciacho, które doskonale wpasuje się w letni klimat. Słodkie jabłka, które w ubiegłym roku przerabiałam na gęstą marmoladę doskonale kontrastują z kwaskowatą czarną porzeczką. Żałuję, że sezon porzeczkowy trwa tak krótko, bo bardzo cenię każdą odmianę porzeczki. W rzeczy samej ów szarlotka z czarną porzeczką to świetny pomysł na letni deser. Ciasto kruche aromatyzowane wanilią podkreśla i dopełnia całość. Wierzch ciasta to chrupka i słodka beza zwieńczona niewielką ilością kruszonki z cynamonem.

Zapraszam. 







Składniki : 

Na ciasto kruche :
240 g mąki pszennej typ 650 
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
100 g masła 
2 żółtka 
1 łyżka ekstraktu z wanilii 
szczypta soli 

Na szarlotkę : 
350 g marmolady jabłkowej 
200 g czarnej porzeczki 

na bezę : 
3 białka 
150 g cukru 

Ponadto : 
2-3 łyżeczki cynamonu 

Wykonanie : 
1. Wszystkie składniki na ciasto łączymy ze sobą do otrzymania jednolitej masy. Ciasto zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na min 45 minut. 
2. Ciasto dzielimy na dwie części i z jednej z nich odrywamy kawałek ciasta ok 5 cm co pozwoli nam ozdobić wierzch. Formę  o wymiarach 24 cm x 22 cm x 5 cm wykładamy papierem do pieczenia. Ścieramy największą część ciasta na tarce wylepiając dno. 
UWAGA: Ciasto ma być chłodne i zwarte po wyjęciu z lodówki. 
3. Wykładamy marmoladę równomiernie rozprowadzając po całej powierzchni. Na marmoladę rozkładamy czarną porzeczkę ( w sezonie świeżą, a po sezonie może być mrożona) . Ścieramy mniejszą część ciasta i równomiernie posypujemy wierzch tak by całość została pokryta. Posypujemy 1 łyżeczką cynamonu. 
4. Białka ubijamy na sztywną pianę po czym pojedynczo wsypujemy cukier, po jednej łyżeczce do całkowitego rozpuszczenia się cukru. Piana ma być lśniąca i sztywna. Wykładamy i rozprowadzamy na całej powierzchni. na wierzchy ścieramy najmniejszą część i finalnie posypujemy cynamonem. 
5. Ciasto pieczemy przez 45 minut w 175 st C. 
Ciasto całkowicie studzimy przed pokrojeniem. 

poniedziałek, 31 lipca 2017

Czekoladowe kluski na parze z sosem angielskim

Po olbrzymim sukcesie podstawowego przepisu na buchty (kluski na parze) dzisiaj zaprezentuję wam dokładnie odwrotną wersję smakową. Przepis  podstawowy znajdziecie tutaj klik. W woli przypomnienia nadmienię, że buchty robione są tradycyjnie z ciasta drożdżowego i gotowane są na parze. U mnie za pierwszym razem były to zwykłe kluski skąpane w sosie czekoladowym. Dzisiaj to kluski będą czekoladowe a sos biały. Biały sos... a ściślej mówiąc klasyka wśród cukierników mianowicie Creme Anglaise (czyt. krem anglez). Gładki, aksamitny o konsystencji nieco przypominającej budyń. Co najważniejsze waniliowy, więc dobrze sprawdzi się jako dodatek do czekoladowych klusek. Taka odmiana posmakuje niejednemu wielbicielowi popularnych parowańców. Moja córka uwielbia te kluski do tego stopnia, że gdy tylko pada pytanie Co na obiad ? zawsze odpowiada ochoczo Buchty!!!.  Co tu więcej pisać... Koniecznie spróbujcie zrobić takie kluski waszym pociechom. Polecam. 


Składniki : 

480 g mąki (użyłam mąki Typu 650)
20 g ciemnego kakao
pół łyżeczki soli
ok. 3 łyżki cukru (lub waszego ulubionego środka słodzącego)* można pominąć w wersji wytrawniej
7 g drożdży instant (lub ok. 15 g świeżych drożdży)
350 – 360 ml ciepłego mleka ( w wersji wegetariańskiej 2/3 mleka roślinnego + 1/3 wody)
2 łyżki oliwy z oliwek 

Na sos: 

125 ml mleka 3,2 %
125 ml śmietanki kremówki 30%
1/2 laski wanili 
3 duże żółtka 
3 łyżki cukru 

Wykonanie : 


1.Mąkę mieszamy z solą oraz przesianym kakao. Następnie robimy lekkie zagłębienie, dodajemy cukier i drożdże (jeśli używamy świeżych drożdży, należy zrobić rozczyn: rozrobimy je uprzednio w ok. ¼ szklance ciepłego mleka – czekamy chwilę, aż drożdże lekko się ‘zapienią’, a następnie dodajemy je do mąki; W przypadku suszonych drożdży ‘instant’ możemy dodać je od razu bezpośrednio do mąki ).
2. Wlewamy mleko i oliwę i wyrabiamy gładkie, elastyczne ciasto (jeśli wyrabiamy mikserem – najpierw kilka minut na pierwszym biegu, później jeszcze chwilę na drugim).
3.Ciasto przekładamy do naoliwionej misy i pozostawiamy do wyrośnięcia (ma podwoić objętość) u mnie sprawdzony czas oczekiwania to 1,5 godziny.
4. Po tym czasie ciasto dzielimy na ok. 15 części i formujemy średniej wielkości bułeczki ) .
5. Przygotowujemy sos angielski. Śmietankę oraz mleko umieszczamy w garnku. Laskę wanilii kroimy wzdłuż i tępą stroną noża wyskrobujemy aromatyczne ziarenka z wnętrza laski. Dodajemy do mieszanki mleka ze śmietanką. Laskę również wrzucamy do środka. Wstawiamy na ogień i gotujemy mieszając. Uwaga nie zagotowujemy !!! Mikstura ma maksymalnie osiągnąć 84 st C. 
 Zdejmujemy z ognia. Żółtka mieszamy z cukrem i ucieramy do rozpuszczenia się cukru. Nie ucieramy jak na kogel mogel. Hartujemy żółtka, poprzez dodanie odrobiny ciepłej mieszanki mleka i śmietanki, mieszamy i przelewamy zahartowane żółtka do garnka z mlekiem. Wcześniej wyjmujemy laski wanilii. Wstawiamy na ogień Mały!!!. I przy pomocy silikonowej rózgi mieszamy do zgęstnienia kremu. W żadnym wypadku nie doprowadzamy do wrzenia, bo będzie to jednoznaczne z otrzymaniem słodkiej jajecznicy. Przelewamy przez sito by odpowietrzyć krem. Przykrywamy folią spożywczą tak by dotykała powierzchni kremu. zapobiegnie to utworzeniu się skorupki (kożuszka) na powierzchni. Chłodzimy. 
6.W tym czasie zagotować wodę do parowania klusek (np. garnek z wkładką do gotowania na parze, duży garnek owiązany gazą lub ściereczką, czy też parowar).
Wyrośnięte kluski ułożyć na wkładce, umieścić w garnku, przykryć i parować przez ok. 10 -15 minut (nieco dłużej, jeśli kluski są większe). Następnie przełożyć je na talerz, lekko przestudzić i podawać z ulubionymi dodatkami.( u mnie tym razem sos angielski).

środa, 26 lipca 2017

Flan waniliowy

Jest wiele deserów na świecie, nad którymi nie ma co dyskutować, w kwestii tego skąd się wywodzą i z jakim krajem się od razu kojarzą. Myślisz Francja, mówisz Crème brûlée, myślisz Włochy, mówisz Tiramisu, mówisz Polska, myślisz kremówka, czy też makowiec. Oczywiście to jedynie przykłady. Dzisiaj chciałabym wam zaserwować deser, który przeważnie kojarzony jest z Hiszpanią a tak naprawdę hiszpański do końca nie jest. W tym wpisie chciałabym zaznaczyć fakt, że poszukując informacji na temat dzisiejszego dania byłam mocno zaskoczona jego genezą. Dlaczego??? , bowiem okazało się że Flan chodź większości kojarzony z Hiszpanią  właśnie, tak naprawdę swoje początki  miał za czasów panowania Imperium Rzymskiego, i później pod wpływem licznych migracji i prób udoskonalania przepisu stał się firmowym deserem chociażby Meksyku, choć w wielu miejscach będzie ciągle przypisywany jest jako typowy deser Hiszpanii. Co ciekawe, Francuzi też mają swój "flan" i jest on klasyką cukiernictwa znaną pod nazwą Creme Caramel. Dzisiaj jednakże przyjmiemy, że ów Flan winien jest się kojarzyć nam również z Meksykiem, bo jest tam niemniej popularny aniżeli narodowe Churrosy. No to tyle historycznych nowinek. 

Abstrahując od tego wszystkiego powiem wam, że odkąd w ręce wpadła mi płyta z cyklu Podróże marzeń- Meksyk (Chyba dodawane wówczas do Gazety Wyborczej), zakochałam się w ich kuchni jeszcze bardziej. W zasadzie całą kuchnie latynoamerykańską ubóstwiam i cenię za jej różnorodność i bądź co bądź oryginalność. Ogólnie rzecz biorąc obok włoskiej i hiszpańskiej to moja ulubiona kuchnia. Na wymienionej płycie na samym końcu przewodnik miał okazję zaprezentować przepis na "narodowy" deser czyli Flan. Waniliowy, kremowy i ociekający bursztynowym karmelem. Nie jestem łasuchem, ale zawsze mi się marzyło zrobić ten deser. I wiecie, besztam samą siebie za to że tak późno się za to zabrałam, bo ekstrakt waniliowy mam w kuchni zawsze. Gdy tylko mi się kończy od razu dorzucam 2-3 laski świeżej wanilii i uzupełniam alkoholem. Zapewne na dniach też wam zapodam przepis, bo jest on prosty tylko wymagający cierpliwości jeśli chodzi o czas oczekiwania. Niemniej każdemu amatorowi domowych wypieków i deserów zalecam jego przygotowanie. Chyba zanadto się rozpisałam, więc teraz podsumuję i powiem w kilku zdaniach o samej recepturze i wykonaniu. 

Mianowicie : Flan będzie pieczony w keksówce w kąpieli wodnej. Najważniejszy jest jednak pierwszy etap czyli właściwe przygotowanie karmelu, bez którego nie można się obejść. Pomyślicie sobie, że przecież karmel to nie jest najłatwiejsza rzecz do przygotowania... Trzymajcie się proporcji i wskazówek a na pewno wam się uda. Karmel nie tylko nada charakter naszemu deserowi, ale też podczas pieczenia zapobiegnie nadmiernemu przypieczeniu po bokach i od spodu. Dlatego ważne jest także pilnowanie czasu podczas gdy karmel będzie stygł. Musimy zdążyć wysmarować boki keksówki cienką warstwą i unikniemy tym samym zgrubiałej tafli karmelu na spodzie, która tak czy inaczej przy wyjmowaniu schłodzonego deseru wypłynie tworząc sos. Jeszcze jeden aspekt, mianowicie cytryna lub sok z limonki. W tym przepisie dodanie kwaśnego soku jest to niezbędne przy robieniu karmelu, gdyż zapobiegnie krystalizacji cukru. Chyba skończyłam moją długą wypowiedź, przejdźmy zatem do właściwego przepisu. 




Składniki : 

na karmel : 

240 g cukru 
80 ml wody 
1 łyżka soku z cytryny lub limonki 

Na flan: 

7 dużych jajek (L)
500 ml mleka 3,2 %
400 g słodzonego mleka skondensowanego (U mnie gostyńskie)
2 łyżki ekstraktu z wanilii 

Wykonanie : 
1. W pierwszym etapie robimy karmel : Cukier wodę oraz sok z cytryny umieszczamy w garnku. Na tym etapie możemy lekko przemieszać całość by woda zakrywała cukier. Ustawiamy garnek na małym ogniu i gotujemy. Nie mieszamy. Ewentualnie by zapobiec osadzaniu się kryształków cukru na ściankach garnka możemy delikatnie smarować ścianki zimną wodą. Ja swój karmel gotowałam w aluminiowym garnku o pojemności 1,5 L. 
NOTKA:(ZAAWANSOWANI POMIJAJĄ)
Ważna uwaga: dla niewprawionych, lub osób po raz pierwszy robiących karmel kilka uwag: 

1. Podczas gotowania syropu nie mieszamy. Piana na powierzchni syropu to naturalne zjawisko. Nie zdejmuje się jej, po zdjęciu z ognia i przelaniu zniknie samoistnie.
2. Po co ta cytryna??? Karmel nam się nie skrystalizuje,i nie będzie zanadto twardniał. 
3. Pilnujcie czasu. Jeśli jesteś początkujący/a  stój jak świeczka :P Przy garnku i patrz co się dzieje. Gdy twój syrop nabiera koloru to znak, że wystarczy chwila nieuwagi by go przypalić. Dlatego obserwuj uważnie gdy twój karmel będzie miał odcień bursztynu dla mniej znających się na kolorach po prostu jasno- brązowy to dla ciebie znak że czas go zdjąć.
Karmel będzie gęsty i dosyć plastyczny wręcz miękki. 

2.Gdy karmel osiągnie pożądany kolor przelewamy go do keksówki(Wymiary mojej: 25cm x 12cm x 5 cm. Czyli taka standardowa. ). Zostawiamy na chwilę. Gdy karmel zaczyna lekko tężeć ale wciąż pozostaje płynny pędzelkiem smarujemy wszystkie (4) ścianki, pozostawiając cienką warstwę. Ta na dnie może być nieco grubsza. Odstawiamy do zastygnięcia w temperaturze pokojowej.!!! Nie wkładamy do lodówki!!! Karmel nam nie stężeje tylko zamieni się w syrop. 
3. W czasie gdy karmel stygnie przygotowujemy bazę (serce) naszego flanu. Jajka, mleko, ekstrakt oraz mleko skondensowane umieszczamy w wysokim naczyniu i mieszamy jedynie do połączenia. Nie ubijamy i nie miksujemy za długo. Wystarczy że będziemy mieć aksamitną jednolitą żółciutką masę. Masa ma być płynna. Wylewamy ją ( ja robię t przy pomocy dzbanka) na stężały karmel. 
4. Keksówkę ustawiamy w większej formie . A tę wypełniamy wodą tak by sięgała mniej więcej do połowy naszej keksówki. Wierzch keksówki dokładnie i szczelnie zakrywamy folią aluminiową. Folia zapobiegnie spieczeniu się flanu z wierzchu, więc absolutnie nie zapomnijcie o niej. 
5. Wstawiamy całość do piekarnika nagrzanego do 160 st C. Pieczemy przez 55 minut -1 godziny. 
Wyjmujemy i studzimy. Umieszczamy w lodówce na minimum 8 godzin a najlepiej na całą noc. 

Czy warto się tak poświęcać??? TAK, bo to deser niebiańsko pyszny. 






piątek, 21 lipca 2017

Prosty chleb z kaszy gryczanej niepalonej (Vege & Gluten free)

Ostatnio przeglądając różne strony zagraniczne natknęłam się na mało skomplikowany przepis na bezglutenowy chleb. Wypróbowałam przepis jak zwykle zmieniając co nie co i oto efekt mojej pracy. Wspaniały, delikatny i wilgotny w środku chleb. Chleb jest wykonany na kaszy gryczanej (białej) niepalonej. Gdzieś ten przepis na którymś polskim blogu też już widziałam, ale przeraziła mnie ilość soli w przepisie i postanowiłam posłużyć się tym znalezionym na stronie phickle.com. W przepisie zmieniłam trochę proporcje i czas fermentacji, ilość dodawanej soli oraz metodę pieczenia. Chlebek ma cienką chrupką skórkę i dość ciężką i zwartą konsystencję. Jest bezglutenowy, nie ma w nim ani drożdży ani proszku do pieczenia. Fermentacja ziaren w dwóch etapach pozwala na wyrośnięcie jak w zwykłych wypiekach. Ja zafunduję wam taką zwyczajną wersję, ale spokojnie możecie wzbogacić swoje chlebki o co chcecie. Osobiście polecam tradycyjnie słonecznik, mak lub czarnuszkę. Wybór należy do was. 
Wiecie, że nie lubię przywłaszczania i kopiowania przepisów, więc poniżej przepis na chleb z kaszy gryczanej w mojej wersji. 




Składniki : 

500 g kaszy gryczanej jasnej niepalonej 
800 ml wody filtrowanej 
1 płaska łyżeczka soli 
opcjonalnie ulubione ziarna 

Wykonanie : 
1. Kaszę płuczemy wstępnie na sitku i przekładamy na dużej miski. Zalewamy wodą i odstawiamy na 12 godzin w zaciszne ciemne miejsce.
2. Po 8 godzinach sprawdzamy poziom wody i ewentualnie uzupełniamy tak by ziarna były cały czas przykryte. Ja określam to jak poziom na wysokość 1 palca. Ok 2,5 cm.  Zostawiamy. 
3. Po wskazanym czasie kaszę lekko odsączamy na sicie ale nie płuczemy. Umieszczamy w malakserze i mielimy na gładko dodając jedynie sól.  Gładką masę umieszczamy w keksówce do pieczenia chleba. Wyrównujemy i umieszczamy na min. 24 godziny w ciemne i ciepłe miejsce. U mnie pył to zamknięty piekarnik. W tym czasie ciasto lekko wyrośnie na środku powinien pojawić się wyraźny "garb". 
4.Na dolnej półce ustawiamy 1 litrową żaroodporną miskę do połowy wypełnioną wrzątkiem. Chleb pieczemy 55 minut w 200 st C w kąpieli wodnej. Foremkę z chlebem ustawiamy na środkowej półce. Po wskazanym  czasie wyjmujemy miskę z wodą i pieczemy jeszcze 5 minut obniżając temperaturę do 180 st C. 
5.  Studzimy lub kroimy cieplutki :) 

Smacznego !.


poniedziałek, 17 lipca 2017

Mąka lniana zamiast jajka i Vege Pancakes z czerwonym agrestem

W ubiegłym roku przy okazji zakupów kupiliśmy z mężem jeden maleńki krzaczek agrestu. Mnie agrest kojarzy się z dzieciństwem, bo mama też miała go w przydomowym ogródku. Ja najbardziej lubiłam gdy był kwaskowaty i soczysty z lekko słodkawą nutką. Smak Polskiego lata jak się patrzy. 
Mały zielony, czasem czerwony i bardziej wyszukany żółty stanowią świetną przekąskę. Ja w tym roku również za sprawą miłej sąsiadki z działki obok otrzymałam całą górę bardzo dojrzałego zielonego agrestu. Część zjadłam razem z córką bujając się na ogrodowej huśtawce, a tę drugą podzieliłam na mrożonki i przygotowałam pyszny zielony deser. Ale o tym więcej napiszę wam za kila dni. Dzisiaj mój czerwony agrest będzie pełnił funkcję dodatku, a pierwsze skrzypce zagrają pyszne, puszyste i miękkie amerykańskie placki (Pancakes). Zero jajek, a puszyste niczym najlepszy suflet. Placki są wilgotne i dość ciężkie w sensie ich wagi. Dodatek mąki kokosowej do suchych składników doskonale podkręca smak i łączy się z kwaskowym agrestem. Zdziwicie się jak prosta i smaczna może być kuchnia wegańska. 

P.S dużo tego Vege... ale weganką nie będę ;)






Składniki :
na ok 10-12 dość sporych placków : 

1 szklanka mąki pszennej 
1/2 szklanki mąki kokosowej 
4 łyżki jasnego cukru trzcinowego/ kokosowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
1/2 łyżeczka sody oczyszczonej 
1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka octu jabłkowego/białego octu winnego 
1 szklanka mleka migdałowego/ ryżowego 
0,5 szklanki wody 
1 kopiasta łyżeczka mąki lnianej+ 2,5 łyżki wody
3 łyżki oleju kokosowego 
1 łyżka ekstraktu waniliowego
3/4 łyżeczki cynamonu 

Ponadto: 
Garść agrestu do podania 
poziomki
listki świeżej melisy 
kwiaty fiołka trójbarwnego.

Wykonanie: 
1. Wszystkie składniki suche : mąkę, mąkę kokosową, sól, sodę oraz proszek do pieczenia przesiewamy do miski. Dodajemy cukier i olej kokosowy. Miksujemy do połączenia
2. Mąkę lnianą łączymy z 2,5 łyżkami wody mieszamy do otrzymania lepkiej, zwartej i gładkiej papki. Uwaga składnik ten jest konieczny po służy jako spoiwo (jajko). Odstawiamy. 
3. Mleko ryżowe łączymy z octem i wodą. Do suchych składników dodajemy mieszankę mąki lnianej i wody mieszając partiami wlewamy płyny. Mieszamy. Ciasto zacznie momentalnie pracować, gdyż soda zareaguje z kawsem pochodzącego od octu. 
4. Dodajemy przyprawy: cynamon oraz ekstrakt waniliowy. Mieszamy. 
5. Pancakes smażymy na posmarowanej tłuszczem patelni (najlepiej teflonowej)  na małym ogniu. Na złoty kolor. 

RADA: Placki obracamy w momencie, gdy wierzchnia warstwa całkowicie się zetnie i pojawią się wyraźne oczka w cieśnie. Smażenie traw ok . 2-3 minuty na każdą stronę, 

niedziela, 16 lipca 2017

CO Z TYM MLEKIEM ? - PRZEPIS NA Mleko owsiane (Vege)

Moje zainteresowanie dietą wegańską znacznie wzrosło, ale nie do tego stopnia by na nią się zdecydować. Powód??? między innymi mleko, bez którego nie wyobrażam sobie życia. Jednak ciągle pozostaję otwarta na wszelkie odmiany tego napoju, i po najbardziej popularnym mleku roślinnym -sojowym przyszedł czas na Mleko owsiane. Proste w wykonaniu i całkiem smaczne. Ja zrobiłam je na dwa sposoby i próbowałam określić ich smak i inne aspekty, głównie jeśli chodzi o wykorzystanie w kuchni. Może jakaś osoba rozpoczynająca przygodę z weganizmem znajdzie w tym wpisie jakąś pożyteczną radę, a może ktoś równie lubiący eksperymentować w kuchni  (jak i ja), zainspiruje się do zrobienia czegoś z wykorzystaniem tego mleka. Tak naprawdę mleko to nazwa zapożyczona i chyba używana dla wygody nazywania zamienników wegańskich produktów. Ale ja nie mam nic ku temu i oceniając napój owsiany daję 4,5/5.




Składniki : 
Na ok 350 ml : 
4,5 łyżki płatków owsianych górskich 
ok. 300 ml wody zimnej (filtrowanej/źródlanej)
1 łyżeczka cukru (opcjonalnie )
szczypta soli (opcjonalnie)

Wykonanie : 
1. W wysokim naczyniu umieszczamy płatki zalewamy wodą i dodajemy cukier/sól, lub pomijamy dodatki przypraw. Osobiście jednak polecam trochę posłodzić bo podkreśla to smak. 
2. Odstawiamy do lodówki na noc / od razu blendujemy. Odstawiamy na 1 godzinę. Po tym czasie Mieszamy i przelewamy do dzbanka używając drobnego sitka lub gazy by oddzielić płyn od pozostałych wiórków owsa. Wyciskamy gazę lub dociskamy łyżką do sitka by wydobyć jak najwięcej płynu z ziaren. Mieszamy. 

Przed użyciem wstrząsamy, gdyż naturalnie wystąpi proces sedymentacji(opadanie na dno cięższych cząsteczek). Mleko takie nadaje się do : 

-Naleśników, gofrów placków 
-zabielania kawy
-jako baza do koktajli 

Z czystym sumieniem polecam:) 



sobota, 15 lipca 2017

Słoneczny Sorbet

Mamy połowę lipca  a pogoda trochę jakby był dopiero maj. W sumie nie znoszę zbytnich upałów i taka pogoda jaką mamy teraz mi bardziej odpowiada, ale przecież mamy lato, więc czas na lody. Nie posiadam żadnej fajnej maszynki do lodów ... :( ale bez tego też się da zrobić pyszne lody, tylko że jest to trochę czasochłonne i jeśli chcemy mieć aksamit pod językiem a nie trzeszczące kryształki lodu to trzeba się poświęcić. Ja już nie jedne lody przygotowywałam i w sumie to ciekawi mi czy takie wykonane przy pomocy maszyny się bardzo różnią od takich bez jej użycia. Cóż może kiedyś... A póki co powiem wam, że jest to po prostu skandal, że prowadzę blog o słodkościach prawie 2 lata i jeszcze ani jednego przepisu  na lody wam nie zapodałam. Nadrabiam więc dzisiaj mą opieszałość i dzielę się z wami prostym i przepysznym sorbetem. Powiecie, czytając przepis że poszłam na skróty i że przepis jest banalny, ale zróbcie sobie taki sorbet a zrozumiecie czemu zdecydowałam się tutaj zamieścić wpis o nim. Przepis dla laików, prosty i nie wymagający specjalnych umiejętności. Ja na dzień dzisiejszy wiem, że gdy tylko nadarzy się kolejna okazja zakupu świeżego mango to nie omieszkam powtórzyć ten przepis. Jeśli lubicie Mango to jest to przepis dla was. No dosyć zachwalania do pracy. !. 
















Składniki : 

2 dojrzałe mango ok.700 g 
3 łyżki soku z limonki 
starta skórka z 1 cytryny
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego 

Wykonanie : 
1. Mango kroimy wzdłuż i wycinamy cały miąższ oddzielając go od skórki i dużej pestki. 
2.Kroimy i zalewamy sokiem z limonki i ekstraktem waniliowym. Miksujemy blenderem do momentu otrzymania gładkiej masy. Dodajemy skórkę z cytryny i mieszamy z papką z mango. 
3. Pojemnik plastikowy wykładamy folią spożywczą. Rozkładamy mus z mango. Mrozimy przez min 2 godziny. Po tym czasie wyjmujemy sorbet i umieszczamy go w food procesorze. Pulsacyjnie miksujemy do momentu aż sorbet nabierze aksamitnej konsystencji. 
4. Przy pomocy łyżki do lodów nakładamy zgrabne porcje podajemy z ulubionymi dodatkami. 

Smacznego!


wtorek, 11 lipca 2017

Podpłomyki z pieczonymi ziemniaczkami i dodatkami.(vege & gluten free)

Za oknem dzisiaj nie korzystna aura więc trzeba sobie jakoś ten brak słońca zrekompensować. A co byście powiedzieli na słoneczne podpłomyki wykonane z wody, mąki z ciecierzycy i mąki kukurydzianej??? Pyszne chrupiące i do tego zdrowe. Ja swoje podpłomyki smażyłam na niemalże suchej patelni. Dodatek talarków ziemniaczanych oraz świeżych papryczek chili a także czarnych oliwek i czerwonej cebuli czyni danie piękną i kolorową przystawką. Ja placuszki przygotowałam sobie na obiad. A zapomniałabym są jeszcze świeże zioła i rzecz jasna przyprawy. Co wy na to ??? Kolejna wegańska uczta gotowa. Cóż może i weganka ze mnie żadna, ale za to od czasu do czasu można tak zaszaleć. 









Składniki : 

100 g mąki  z ciecierzycy 
100 g mąki kukurydzianej 
400 ml wody 
3/4 łyżeczki soli 
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka słodkiej papryki mielonej 
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
szczypta cukru 
1/2 łyżeczki kurkumy 

Dodatkowo: 
3 średniej wielkości ziemniaki 
2 małe lub 1 duża cebula czerwona 
garść czarnych oliwek 
200 świeżych pieczarek 
1/2 papryczki chili czerwonej (świeżej) 
pęczek świeżego koperku 
oregano 
bazylia 
tymianek 
sól i pieprz 
2 łyżeczki - oliwy z oliwek 

Wykonanie : 
1. W misce łączymy mąki z przyprawami oraz proszkiem do pieczenia. Dodajemy wodę partiami i porządnie miksujemy do uzyskania gładkiego ciasta. Odstawiamy na czas przygotowania dodatków. 
2. Ziemniaki obieramy i kroimy 2 mm plastry. Smażymy do miękkości na oliwie z oliwek. Przyprawiamy solą, pieprzem i ziołami (tymianek,oregano,bazylia). Ziemniaki odstawiamy. 
3. Oliwki kroimy na plasterki a cebulkę w pióra. Chili kroimy w małe cząsteczki. Pieczarki podsmażamy na tłuszczu po ziemniakach do miękkości. 
5. Ciasto mieszamy i gdy będzie zbyt gęste dolewamy więcej wody. Ma być dość lejące. Podpłomyki smażymy na mocno rozgrzanej patelni, którą wcześniej smarujemy tłuszczem po całej powierzchni. Nadmiar usuwamy ręcznikiem papierowym. Wylewamy łyżką ciasto rozsmarowując je jak najcieniej.  Smażymy równomiernie z obu stron. Oznaką że są gotowe jest to że ciasto zacznie się na brzegach podnosić, wywijać. Zdejmujemy. 
6. Podpłomyki podajemy z wcześniej przygotowanymi dodatkami. Na spodzie układamy ziemniaki, następnie pieczarki, i oliwki. Cebulkę z chili kładziemy na wierzchu i przybieramy świeżym koperkiem. 


sobota, 8 lipca 2017

Wegańskie placuszki na mące lnianej (Vege & gluten free)

Len... Piękny i bardzo cenny dla naszego zdrowia. Nie będę was zanudzać wymieniając jego prozdrowotne właściwości, ale dodam że warto go spożywać. Ostatnio przy okazji pojawienia się tzw. półki zdrowia w znanej sieci marketów odkryłam mąkę lnianą. Za bardzo nie miałam na nią innego pomysłu niż tradycyjne zaparzanie jej i stosowanie jako osobny napar lub baza do koktajlów. Aż do dziś kiedy to nieco eksperymentalnie postanowiłam zrobić z niej placuszki. Bazą placuszków był banan, bo przecież przepis jest wegański i nie było mowy o zastosowaniu jajek, a tzw. bazą suchą wspomniana mąka lniana w połączeniu z moją ulubioną kokosową. Oprócz tego woda mineralna,cynamon i cukier kokosowy. Samo zdrowie. I zapewniam was, że nawet  Ci co nie są przekonani co do smaku siemienia lnianego czy też samej mąki to się nie zawiodą na walorach smakowych. Banan i kokos nadają dominującą nutę aromatyczną a cynamon ją wzbogaca. Placuszki podałam z ubitą śmietanką kokosową i świeżymi owocami, w tym naszymi sezonowymi czerwonymi porzeczkami. 
Jeszcze jedna kwestia. Ciasto choć jest gęste w trakcie pieczenia będzie niezwykle miękkie i niech was nie przerazi fakt,jeśli przy przewracaniu na drugą stronę będziecie mieć wrażenie że placek zaraz się rozpadnie. Proponuję robić to przy pomocy silikonowej łopatki, zdecydowanym i szybkim ruchem . Zaletą tego ciasta jest to,że nawet jeśli nam się rozpadnie można je swobodnie z powrotem uformować. Pieczemy na bardzo małym ogniu przez 2-3 minuty z każdej strony. 






Składniki:

2 banany 
2 łyżki odtłuszczonej mąki lnianej 
1 łyżka mąki kokosowej 
3/4  szklanki gazowanej wody mineralnej 
1 łyżeczka cynamonu 
1 łyżeczka cukru kokosowego/trzcinowego jasnego 
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 

Wykonanie : 
1. Banany blendujemy na gładką masę i dodajemy cukier oraz cynamon. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy prosto do bananów. Mieszamy i wlewamy wodę, by otrzymać dość gęste i aksamitne ciasto. 
3. Smażymy placki na niewielkiej ilości oleju 2-3 minuty z każdej strony. Podajemy z ubitą śmietanką kokosową i świeżymi owocami. 



piątek, 7 lipca 2017

Dhokla- indyjski placek z ciecierzycy gotowany na parze (Vege & Gluten Free)

Kolejny wpis i kolejna lekcja słodzenia. Tym razem w wyszukanej i bardziej wytrawnej wersji. Jak powszechnie wiadomo gotowanie na parze to jedna z najzdrowszych metod przygotowywania posiłków. Czemu o tym wspominam???, bo dzisiejszy wpis chodź zalicza się do wypieków to będzie właśnie przyrządzany tą metodą. Poniekąd zabierzemy się w podróż do odległych Indii, gdzie ów danie ma swoje korzenie. Mowa o placku, którego głównymi składnikami są mąka z ciecierzycy i jogurt. Sam placek jest doprawiony iście hinduskimi i typowymi dla azjatyckich rejonów przyprawami- Kurkumą, imbirem i świeżą papryczką chili. Jakby było tego mało to zdradzę wam że Dhokla, bo tak nazywa się ten specjał ma jeszcze jedną charakterystyczną cechę jest zawsze skrapiana jest z nietypowym syropem. Syrop oczywiście składa się z wody i cukru, ale to nie wszystko. Dodaje się do niego wcześniej podprażone na nie wielkiej ilości oleju: sezam oraz gorczycę. Przyznam, wam szczerze że ten syrop robi kolosalną różnicę w smaku. Sama dhokla jest swoistego rodzaju wypiekiem, i pomimo iż jest przygotowywana na parze to wygląda i smakuje jak wytrawna wersja biszkoptu, tyle że bez jajek. Puszyste,miękkie ciasto z charakternym i orientalnym wnętrzem będzie doskonałą alternatywą dla klasycznych i kalorycznych przystawek. Dodatek słodkiego syropu balansuje smaki i nadaje daniu niepowtarzalnych walorów smakowych. Jak widzicie cukier nie musi być taki straszny jak go malują, bo do całego przepisu użyjecie zaledwie dwóch łyżek, a przecież nie zjedzie całego placka na raz, gdyż jest bardzo sycący. Przepis dla 5 osób. Zatem do dzieła i nie zapomnijcie zajrzeć na stronę www.uczymyjakslodzic.pl gdzie zapewne dowiecie się więcej na temat cukru i jego roli w naszym życiu.
















Składniki: 

Na ciasto:

250 g jogurtu sojowego ( w wersji niewegańskiej użyjcie zwykłego naturalnego)
200 g mąki z ciecierzycy
2 łyżeczki oleju rzepakowego
2 papryczki chili
4 łyżki wody 
3 cm kawałek świeżego imbiru
 5 łyżek soku z  limonki 
1 płaska łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki soli 
szczypta czarnego pieprzu

Na syrop: 

2 łyżeczki oleju 
3/4 szklanki wody 
2 łyżeczki nasion gorczycy 
3 łyżeczki nasion sezamu 

Ponadto: 

2-3 łyżki posiekanej natki kolendry ew. pietruszki 
szczypta nasion czarnuszki

Wykonanie :
1. Mąkę przesiewamy do miski i łączymy starannie z jogurtem tak by powstała dość gęsta masa.Odstawiamy. 
2. Z papryczek chili usuwamy nasiona (choć ja tego nie robię) i obieramy łyżeczką imbir. W wysokim naczyniu umieszczamy papryczki chili,imbir, wodę, sok z limonek, sól oraz olej. Przy pomocy blendera miksujemy wszystko na gładką emulsję. 
3. Powstałą emulsję dodajemy bezpośrednio do ciasta, wsypujemy kurkumę, cukier oraz solimy do smaku. Przesiewamy sodę oczyszczoną i energicznie mieszamy całość. Uwaga !!! po dodaniu sody ciasto momentalnie zacznie się jakby rozwarstwiać i lekko rosnąć, ponieważ soda będzie reagować z kwasowym środowiskiem emulsji. Odstawiamy ciasto na 5 minut. 
4. Po wskazanym czasie ciasto dzielimy do wysmarowanych tłuszczem foremek ceramicznych u mnie 20 cm x 20 cm. U mnie cista wystarcza na 2 takie foremki.  Foremki umieszczamy w parowarze lub w garnku z wkładką do gotowania na parze. Parujemy przez 20-25 minut. 
5. Przygotowujemy syrop. 2 łyżeczki oleju rozgrzewamy na patelni. Gdy olej będzie odpowiednio gorący wsypujemy gorczycę i smażymy przez 20 sekund. Od razu wsypujemy sezam i przez chwilę smażymy wszystko razem ok 1 minuty. Dodajemy cukier oraz zalewamy wodą. Syrop gotujemy przez 2-3 minuty na małym ogniu. 
6. Gotowy placek lekko studzimy i wyjmujemy z foremek kroimy na zgrabne kwadraty. Polewamy przygotowanym syropem i posypujemy obficie siekaną kolendrą oraz nasionami czarnuszki. 

Gotowe. Zdrowe danie na słodko i wytrawnie.