czwartek, 17 maja 2018

Tarta serowa z borówką amerykańską, białą czekoladą i płatkami żytnimi

Kocham owoce sezonowe. Choć dzisiaj zaprezentuję wam nieco odmienną wersję sernika. Ciasto kruche nie na maśle, a na margarynie, masa serowa z wsadem owocowym i chrupiący i słodki wierzch, który składa się z płatków żytnich, dobrej jakości białej czekolady odrobiny sosu karmelowego... Nie mogło zabraknąć akcentu świeżych borówek. Sernik jest niezwykle harmonijny w smaku, i doskonale kontrastuje z kruchym i dość wytrawnym spodem. Ciasto przygotowałam z myślą o mojej córce, która przez ponad dwa tygodnie przebywała  z dziadkami na Mazurach, a przy okazji jest miłośniczką wszelkich owoców, zwłaszcza jagodowych. Oczywiście pozwoliłam zjeść jej dwa kawałki, bo bardzo jej zasmakował. Czego się nie robi z tęsknoty za własną pociechom. Uwielbiam być obdarzana tym jej beztroskim uśmiechem, gdy wydłubuje największe borówki z ciasta. 
Sam  sernik ma piękną naturalną jasnofioletową barwę, która doskonale uzupełnia złoty wierzch. Miłe dla oka, i dla podniebienia... Kocham takie kontrasty. Zapraszam do tej niebiańskiej podróży...









Składniki : 
Na kruchy spód : 
160 g mąki pszennej typ 650 
100 g margaryny Palma (spółki Bilemar)
2 żółtka 
2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany 18%
20 g cukru kryształ 
szczypta soli

Masa serowa : 
500 g twarogu trzykrotnie mielonego 
100 g cukru 
80 g pełnego mleka w proszku 
2 białka + 1 całe duże jajko 
3 łyżki płatków owsianych 
100 g miękkiej margaryny Palma (spółki Bielmar)
1 opakowanie malinowego budyniu (40 g )
100 g śmietanki kremówki 36% 
3 łyżki stołowe soku z cytryny 
 100 g świeżych owoców borówki amerykańskiej 



Na wierzch: 
25 g borówki amerykańskiej 
garść płatków żytnich 
60 g białej czekolady 
1 łyżka karmelu 

Wykonanie : 
Wszystkie składniki na masę serową muszą być w temperaturze pokojowej !
1. Składnik na ciasto zagniatamy, owijamy folią i wkładamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie formę do tarty o średnicy 25 cm lekko natłuszczamy, po czym wałkujemy ciasto i wylepiamy starannie brzegi oraz dno. Ponownie schładzamy przez 30 minut. 
2. Przygotowujemy masę serową. Ser. cukier oraz jajka ucieramy chwilę mikserem dodając partiami miękką margarynę. Borówki blendujemy na gładką masę i dodajemy ją do sera.  Kolejno mieszamy  z śmietanką oraz sokiem z cytryny. Budyń przesiewamy do masy i dokładnie mieszamy. Na koniec dodajemy płatki owsiane, 
3.  Rozgrzewamy piekarnik do 180 st C. Masę serową wylewamy na schłodzony spód wyrównujemy wierzch i wstawiamy do piekarnika na 50 minut. By wierzch zbytnio się niespiekł  należy po 30 minutach przykryć go papierem do pieczenia. Po upieczeniu uchylamy drzwiczki , lecz nie wyjmujemy wypieku. Pozostawiamy do ostudzenia. 
4. Czekoladę roztopić i zrobić keksy na całej powierzchni. Pozostałe borówki wbić w ciasto i polać sosem karmelowym na koniec udekorować płatkami żytnimi. 
5. Sernik schłodzić min. 2 godziny w lodówce. Najlepiej przez całą noc. 


niedziela, 13 maja 2018

Terrina jogurtowa z szparagami i salsą z łososia (bez laktozy)

Cóż wygląda na to, że mamy wiosnę w pełni i zaczyna się właśnie moja ulubiona pora na przeróżne sezonowe produkty. Zacznijmy więc z przytupem od szparagów, które świeże są z nami dosyć krótko, a smakują naprawdę wyjątkowo. Nie będzie zbyt skomplikowanie, ale z pewnością wyjątkowo, i nieco ekstrawagancko. W zasadzie przepis chodził mi już po głowie od dawna. Gdzie nie spojrzę to szparagi zapiekane, zupy krem, szparagi w towarzystwie jajek, tarty i inne specjały... Postanowiłam więc nie powielać tego wszystkiego i zaserwować wam szparagi w formie musu. Lekki delikatny w smaku z wyrazistym dodatkiem pod postacią salsy. Większość z was po tym wstępie pomyśli mus= ciężka śmietanka kremówka,.. otóż nic bardziej mylnego. Do musu postanowiłam wykorzystać produkt bez laktozy, a mianowicie jogurt naturalny. Bazę stanowią białe szparagi a jogurt nadaje nowego odświeżającego wymiaru. Nie zabraknie także dodatków pod postacią wcześniej wymienionej salsy, do wykorzystałam wędzonego na zimno łososia, srebrzyste małe cebulki z zalewy, koperek oraz odrobina pikanterii pod postacią chrzanu oraz kaparów. 
Danie delikatne nadaje się na wykwintną kolację jako przystawka tudzież danie główne. Sezon na szparagi trwa krótko więc nie przegapcie momentu na spróbowanie tej wyśmienitej mieszanki sezonowości z odrobiną nonszalancji.





Składniki : 
Na terrinę : 
500 g białych szparagów 
500 g zielonych szparagów 
1 łyżeczka cukru 
szczypta gałki muszkatołowej 
35 ml świeżo wyciskanego soku z cytryny (ok. 1/2 dużej cytryny)
4 łyżki żelatny 
2 jogurty po 180 g bez laktozy
2 łyżki chrzanu 
szczypta soli i białego pieprzu

Na salsę łososiowo-koperkową : 

150 g wędzonego łososia norweskiego
pęczek świeżego koperku 
6-10 małych srebrzystych cebulek z zalewy 
2 łyżki miodu 
główki zielonych szparagów 
1 łyżka octu z białego wina 
1 łyżka oliwy z oliwek
sól i pieprz do smaku 

Wykonanie : 
1. białe szparagi obieramy i usuwamy zdrewniałe końce. Kroimy na ok 3-5 cm kawałki. Do rondla wlewamy 350 ml wody wrzucamy obierki  dodajemy sok z cytryny oraz przyprawy. Gotujemy przez 5 minut. Po tym czasie wyjmujemy obierki i dorzucamy białe szparagi. Gotujemy na małym ogniu po przykryciem przez 5 minut. 
2. W tym czasie obieramy od 2/3 wysokości zielone szparagi odcinając również zdrewniałe końce . Zielone szparagi w całości wkładamy do garnka z gotującymi się białymi szparagami. Razem wszystko gotujemy również przez 5 minut. Po tym czasie szczypcami lub łyżką cedzakową wyjmujemy zielone szparagi, które osączamy lekko studzimy a następnie kroimy na ok.1 cm kawałki. Główki zostawiamy do salsy. 
3. Białe szparagi miksujemy razem z wywarem, w którym się gotowały. Do gładkiej aczkolwiek ciągle gorącej masy dodajemy żelatynę i dokładnie miksujemy. Całość lekko studzimy co chwilę mieszając. Gdy masa będzie chłodna ponownie miksujemy dodając jogurt naturalny. Powstały mus doprawiamy solą, pieprzem białym oraz szczyptą gałki muszkatołowej oraz 2 łyżkami chrzanu .Następnie wykładamy masę do keksówki  w dwóch partiach. Po wlaniu pierwszej połowy dodajemy wcześniej pokrojone zielone szparagi, na nie wylewamy drugą połowę masy i całość wstawiamy do lodówki do stężenia. 
4. Składniki na salsę kroimy na kawałki doprawiamy. Koperek siekamy.  Z octu winnego oraz miodu  a także oliwy z oliwek przygotowujemy dresing. Salsę doprawiamy polewamy sosem i odstawiamy by składniki się dobrze ze sobą przegryzły. 
5. Stężałą terrinę kroimy na niewielki porcje i podajemy z salsą. 

Smacznego. 

wtorek, 17 kwietnia 2018

Wiosenna fritata z kiełkami strączków, młodymi ziemniakami i twarożkiem.

Wiosna w pełni zaczyna napawać mnie optymizmem. W kuchni znów zaczynam coraz śmielsze eksperymenty, i dzisiaj zaprezentuję wam kolejną odsłonę fritaty. Na blogu do tej pory  ukazały się dwie odsłony tego włoskiego przysmaku. Niewtajemniczonym dodam, że jest to rodzaj omletu z piekarnika z różnymi dodatkami. Do dzisiejszego wydania tegoż dania wykorzystałam kiełki ciecierzycy, soczewicy oraz fasoli mung, a także pyszne młode ziemniaki. W potrawie nie mogło zabraknąć oczywiście świeżych ziół, więc w środku znajdziecie również świeżą kolendrę a na wierzchu sporą dozę szczypiorku. Proste i mało skomplikowane danie dla każdego kto lubi potrawy z jajek. Serdecznie zapraszam.









Składniki : 
4 duże jajka 
150 ml mleka 
75 g sera cheddar 
1 średnia cebula 
4 średnie ziemniaki młode 
50 g twarożku u ,mnie akurat paprykowego 
kilka pomidorków koktajlowych
garść świeżej kolendry 
 ok. 70 g kiełków roślin strączkowych 
szczypiorek 

Przyprawy: 
sól 
pieprz
czosnek 
oliwa z oliwek 
wędzona czerwona papryka 
kmin rzymski 
kolendra mielona 
tymianek

Ponadto: 
2 łyżeczki czarnego sezamu. 


Wykonanie: 

1. Ziemniak myjemy i osuszamy. Kroimy w plastry ok. 2 mm grubości.Cebulę obieramy i kroimy w pióra. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i podsmażamy ziemniaki ok. 3-5 minut aż lekko się zaczną rumienić posypujemy odrobiną soli i dorzucamy kiełki oraz cebulę. Całość podsmażamy przez ok 2 minuty na wolnym ogniu. 
2. Jajka wbijamy do osobnej miski i lekko roztrzepujemy, nie ubijamy!. Dolewamy mleko i mieszamy. Dodajemy sól oraz pieprz. Ser żółty ścieramy na tarce o drobnych oczkach. dodajemy do masy jajecznej. 
3. Na dnie naczynia żaroodpornego lub innej formy wykładamy warzywa. Posypujemy całość pozostałymi przyprawami (tymiankiem, papryką, czosnkiem, kolendrą i kuminem). Świeżą kolendrę wykładamy na warzywa. Kruszymy twarożek rozkładając go w miarę równomiernie. Całość zalewamy jajkami z serem. 
4. Pomidorki kroimy w plastry i rozkładamy na masie. Posypujemy sezamem. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st C i pieczemy przez 40 minut. 
Po upieczeniu posypujemy obficie szczypiorkiem. 
Można podawać na gorąco lub po wystygnięciu. 

Smacznego. 

wtorek, 3 kwietnia 2018

Fit Baranek -Błyskawiczny jogurotowiec z musem brzoskwiniowym (ciasto 3 -składnikowe)

Święta, święta i już po... A ja wracam po ponad miesięcznej przerwie do was. Sporo się u mnie ostatnio działo i niestety odbiło się to na blogowaniu. Marzec był pierwszym moim miesiącem bez wpisu od początku przygody z blogowaniem, i nie jestem z tego powodu zachwycona. Praca i domowe obowiązki, zaledwie 3 dni wolnego spowodowały moją nie obecność.  Teraz łapię trochę oddechu i wracam do was z nową dozą pomysłów. Na początek coś mega łatwego, bez pieczenia, i w zupełności nieskomplikowanego. Ciasto w wersji fit, bez cukru, glutenu itp. Gotowe w 3 godziny. Smakowo bardzo mi odpowiada, przy natłoku ciężkich świątecznych potraw sprawdzało się wręcz idealnie. Lekkie ciasto  o konsystencji jogurtowej pianki wykończone musem z brzoskwiń z dozą blanszowanych płatków migdałowych. Pycha. 



Składniki : 

200 g brzoskwiń z puszki 
 3 kryształowe galaretki od dr. Oetkera
300 g jogurtu gęstego typu greckiego

Dodatkowo na  dekorację baranka: 
garść blanszowanych płatków migdałowych 
cukrowa posypka 
rodzynek na oczy

Wykonanie : 
1. 2 galaretki rozpuszczamy starannie w 450 ml gorącej wody. Studzimy do momentu aż pozostaną w postaci półpłynnej. Galaretka ma mieć konsystencję kwaśnej śmietany i nie może stężeć całkowicie. 
2. Brzoskwinie blendujemy na gładki mus. Trzecią galaretkę rozpuszczamy w 100 ml gorącej wody i miksujemy z otrzymanym musem łącząc dokładnie. Mus wylewamy do silikonowej formy (u mnie akurat baranek) i wstawiamy do lodówki. 
3. W momencie gdy galaretka osiągnie pożądaną konsystencję zaczynamy ją ubijać mikserem tak by powstała pianka. Dodajemy do pianki jogurt i wszystko jeszcze miksujemy przez ok. 1 minutę do połączenia. Uwaga jeśli jogurt jest prosto z lodówki masa będzie szybko tężeć i musicie działać szybko. Masę jogurtową wykładamy na stężały mus i rozprowadzamy dokładnie. Chłodzimy w lodówce ok. 1-2 godziny. 
4. Przed podaniem dekorujemy płatkami migdałowymi, robimy oczy z rodzynek i usta z posypki. 

Smacznego. 


wtorek, 20 lutego 2018

Racuchy drożdżowe na pełnoziarnistej mące z rodzynkami

Racuchy... placuszki te z jabłkiem lub bez zawsze, u większości z nas przywołuje wspomnienie dzieciństwa. Dzisiaj chcę wam zaproponować pełnowartościowe placuszki wykonane na pełnoziarnistej mące pszennej z dodatkiem równie wartościowej mąki orkiszowej. Mieszanka tych mąk nadaje ciekawy nieco orzechowy aromat ciastu, które pięknie wyrasta dzięki obecności drożdży. Relatywnie niewielka ilość cukru a także dodatek rodzynek sprawia, że wasze pociechy chętnie będą po nie sięgać. Wpis ten również ma mieć charakter nieco propagujący zdrowe odżywianie zwłaszcza jeśli chodzi o najmłodszych. Kolejną ich zaletą jest znikoma ilość tłuszczu, który będzie jedynie potrzebny do wysmarowania patelni. Pyszne puszyste odpowiednio słodkie będą z pewnością alternatywą dla wszelkich naleśników, tradycyjnych placków i innych tego typu przekąsek. Zachęcam do spróbowania. 





Składnki:

100 g mąki pszennej pełnoziarnistej
100 g mąki orkiszowej
2 jajka
30 g cukru trzcinowego jasnego
szczypta soli
20 g drożdży świeżych lub 10 g suchych 
250 ml mleka 
20 g rodzynek 
1 łyżka oleju do posmarowania patelni 

Wykonanie :
1. Mąki przesiewamy do miski wraz z szczyptą soli. Jajka wbijamy do oddzielnej miski. Mleko podgrzewamy do temperatury ok. 40 st C tak by nie było za gorące a lekko ciepłe. Kruszymy drożdże dodajemy 1 łyżkę cukru mieszamy do rozpuszczenia i odstawiamy na 10 minut.
2. Gdy zaczyn wyrośnie ubijamy jajka z cukrem na puszystą masę. Mąkę łączymy z zaczynem i dodajemy ubitą masę jajeczną. Mieszamy do połączenia się wszystkich składników i uzyskania gładkiej konsystencji. Gdy ciasto zacznie pracować i zaczną pojawiać się wyraźne pęcherze podczas mieszania wsypujemy rodzynki i przykrywamy ciasto folią. Odstawiamy na ok. 1 godzinę do wyrośnięcia. 
3. Po tym czasie rozgrzewamy patelnię najlepiej z nieprzywierającą powłoką i smarujemy odrobiną tłuszczu (olej) na całej powierzchni. Dużą łyżką drewnianą mieszamy ciasto. Ma mieć konsystencję kwaśnej śmietany. Nakładamy placuszki i smażymy zmniejszając ogień do minimum. z obu stron ok. 1 minuty aż wyrosną i ładnie się ze złocą. 

Podajemy ze śmietanką, cukrem pudrem lub owocami. 

Smacznego/ 





środa, 31 stycznia 2018

Rolada serowo-majonezowa z kurczakiem i pieczarkowym farszem.

Jest karnawał, a ja dzisiaj zapodam wam ekstra przepis doskonale sprawdzający się na wystawne przyjęcia. Eksperyment, który się opłacił i gdybym miała w ostatnim czasie więcej wolnych chwil z pewnością jeszcze bym go podrasowała.  Póki co z pewnością poleciłabym ten przepis każdemu, kto poszukuje czegoś oryginalnego i jednocześnie bardzo efektownego. Całość nie jest wcale skomplikowana, ale trochę czasochłonna. W dużym skrócie jest to zrobienie i przestudzenie farszu, przygotowanie mięsa a także pieczenie ciasta, które jest tutaj kluczowym elementem.  Z racji tej, że ciasto jest wykonane na bazie dużej ilości sera, majonezu i jajek nie wymaga doprawiania solą. Jaki ser polecam? Radamer, gouda lub królewski. U mnie była to mieszanka tych dwóch pierwszych, ponieważ jestem wielką fanką radamera. Ważne jest również to by farsz nie był zbyt wodnisty a mięso porządnie rozklepane. Zatem do dzieła. 










Składniki 
ciasto serowo - majonezowe:
3 jaja (L)
300 gramów sera żółtego po 150 g Goudy i Radamera
1/4 szklanki gęstego majonezu ( użyłam z gęstego Splendido)
szczypta soli 
szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej

Farsz :
400 gramów pieczarek
1 duża cebula
1 jajko (M)
2 czubate łyżki bułki tartej
2 ząbki 
1 łyżka posikanej natki pietruszki
czarny pieprz
1 łyżka ciemnego sosu sojowego / magi 
1 łyżka czerwonej słodkie papryki w proszku 

dodatkowo:
2 duże filety drobiowe( około 650 gramów)
1 łyżka przyprawy do Złocistego kurczaka Kamis 
2 łyżki oleju rzepakowego do wysmarowania papieru do pieczenia

Wykonanie : 
1. Przygotowujemy farsz : Pieczarki ścieramy na tarce na dużych oczkach. a  następnie wrzucamy na rozgrzany olej, i smażymy gdy puszczą sok, wrzucamy posiekaną drobno cebulę, smażymy cały czas mieszając do zeszklenia cebuli, przyprawiamy pieprzem i papryką i dorzucamy przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażymy jeszcze chwilę i pod koniec doprawiamy do smaku sosem sojowym, lub Magi . Farsz studzimy w osobnej misce . Po wystudzeniu wbijamy jajo i wsypujemy bułkę tartą, mieszamy dokładnie. Farsz ma być dość zwarty
2. Filety myjemy, osuszamy, przekrawamy wzdłuż tak, by powstały nam cienkie i płaskie kawałki mięsa, cienko je rozbijamy, przyprawiamy wmasowując dłońmi przyprawę do kurczaka z obu stron, odstawiamy do lodówki.
3W tym czasie przygotowujemy ciasto. Ser (oba rodzaje) ścieramy na drobnych oczkach tarki lub w malakserze.Jaja rozkłócamy widelcem, dodajemy majonez, mieszamy trzepaczką uważając by jajka zanadto się nie spieniły. Masę łączymy z serem i przyprawiamy dokładnie mieszamy. 
4. Blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, który cienko smarujemy olejem.Najlepiej użyć w tym celu silikonowego pędzelka. 
Masę majonezowo - serową rozprowadzamy równomiernie cienką równą warstwą po papierze. Najlepiej rozprowadza się ją za pomosą silikonowej szpatułki, gdyż masa do niej nie przywiera i ładnie się rozprowadza.Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni, wkładamy ciasto na i pieczemy około 25 minut ( funkcja góra - dół), ma nabrać ładnego złocistego koloru. 
5.Zaraz po wyjęciu z pieca delikatnie odrywamy papier od ciasta.
Kładziemy je na blacie i jego powierzchni układamy przyprawione mięso pozostawiając ok 2 cm zapas od spodu. Filety mają do siebie przylegać i nie tworzyć przerw. Na końcu ciasta układamy farsz pieczarkowy w formie "wałka".Następnie zwijamy całość jak roladę zaczynając od końca z pieczarkami.Potem zawijamy roladę w papier do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, pieczemy 35 - 40 minut.Papier po końcowym upieczeniu rolady odrywamy wtedy kiedy ma ona już temperaturę pokojową.
Po ostudzeniu kroimy na plastry.

niedziela, 14 stycznia 2018

Chleb drożdżowy z farszem

Witam Was moi drodzy w  Nowym roku. Trochę późno piszę pierwszego posta, ale jakoś ostatnio nie miałam natchnienia do pisania, a jeszcze większą zmorą jest brak dobrego oświetlenia do zdjęć. Nadrabiam jednak powoli zaległości i myślę, że z dużą dozą optymizmu i z głową pełną pomysłów będę prezentować wam moje pomysły. 
Zaczniemy od prostego wypieku, ale z pewnością nie nudnego. Chlebek drożdżowy z mlekiem zamiast wody i z dodatkowym akcentem w postaci farszu. Farsz iście resztkowy. Po mojej urodzinowej imprezie zostało mnóstwo napoczętych produktów, a że nie cierpię marnotrawstwa, to też wpadłam na pomysł wykorzystania kilku z nich do mojego farszu. Farsz prosty : Feta, czosnek i zielona papryka odrobina tymianku, pieprzu i gotowe.  Receptura na ciasto też nie jest jakoś super skomplikowana. Zatem do dzieła. 










Składniki na 1 bochenek : 

500 g mąki pszennej chlebowej
8 g suszonych drożdży lub 16 g świeżych 
260 ml mleka lekko ciepłego 
3/4 łyżeczki soli 
1/2 łyżeczki cukru 
50 ml oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek 

Farsz : 
100 g fety 
1/2 zielonej papryki 
2 ząbki czosnku 
1/4 łyżeczki soli 
1 łyżeczki tymianku
szczypta czarnego pieprzu

Ponadto : 
1 łyżka syropu trzcinowego Diamant
1 łyżka czarnego sezamu

Wykonanie : 

1.Suche składniki : Mąkę pszenną  przesiewamy do miski, dodajemy sól, cukiera następnie wsypujemy drożdże suche (ze świeżymi zrobić wcześniej rozczyn). 
2.W środku robimy dołek, wlewamy podgrzane wcześniej mleko(nie może być zbyt gorące a na pewno nie wrzące) i oliwę. Wyrabiamy ciasto, aż będzie miękkie i gładkie.
3. Ciasto formujemy w kulę i smarujemy je oliwą by uniknąć wyschnięcia i pękania następnie umieszczamy w naczyniu i przykrywamy ścierką bawełnianą lub ręcznikiem.Ciasto powinno odpoczywać do podwojenia objętości (około 1-1,5 godziny).
4.Po wyznaczonym czasie ciasto jeszcze raz wyrabiamy oraz dzielimy na 2 części. Każdą z nich wałkujemy na koło o średnicy 20 cm. 
5. Farsz: czosnek przeciskamy przez praskę  i rozcieramy z solą dodajemy do fety i dodajemy przyprawy : tymianek,pieprz. Mieszamy. Paprykę myjemy i usuwamy białe błony ewentualnie pestki. Kroimy na drobną kostkę. Łączymy paprykę z fetą  odstawiamy. 
5.Na jedną połowę koła nałożyć nadzienie, zostawiając około 3 cm wolnego od brzegu. Nakładamy drugą część ciasta i formujemy ładny owalny lub okrągły bochenek. Brzegi należy posmarować wodą,. Brzegi dobrze skleić by farsz nie wyciekał. Bochenek ułożyć na blaszce. Posmarować syropem i obficie posypać sezamem, choć można to pominąć. 
Pozostawić na ok.20 minut do ponownego wyrośnięcia .
5. Chlebek pieczemy 30 minut w 200 st C.


piątek, 29 grudnia 2017

Orzechowiec na kawowym spodzie

Nie warto planować... Wybaczcie moi drodzy, że kazałam wam ponad miesiąc czekać na nowego posta, ale jakoś się wcześniej nie złożyło i miałam jeszcze kilka innych absorbujących rzeczy do wykonania. Już po świętach, więc zapewne będę miała trochę więcej czasu na pisanie i tworzenie nowych smakowitości. Dzisiaj póki co w ramach rekompensaty przedstawię wam moją wizję bardzo mocno osadzonego w klimacie świąt ciasta z orzechami. Ciasto ma formę przekładańca i wykonane jest na bardzo stabilnym kremie i kawowym biszkopcie. Brzmi ciekawie?... Dodam jeszcze że do wykonania użyłam, aż 4 rodzajów orzechów a mianowicie: migdałów, orzechów włoskich i laskowych a także pistacji. Jeśli uwielbiacie wyraziste i charakterne ciasta ze smakiem to będzie to prawdziwa gratka dla was. No chyba na tyle pisaniny tytułem wstępu i zapraszam do lektury przepisu. 











Składniki: 

Biszkopt : 
4 jajka (L)
75 g mąki pszennej 
50 g mąki ziemniaczanej 
140 g cukru 
3 łyżki wrzącej wody 
10 g kakao ciemnego holenderskiego
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej 

Na poncz: 
6 łyżek powideł śliwkowych 
2 łyżki wody 
2 łyżki likieru czekoladowego 


Na masę orzechową z migdałami : 

100 g migdałów 
100  g mleka w proszku 
50 g masła 
2 łyżki ekstraktu migdałowego (można pominąć)
1 łyżka miodu akacjowego 

Na masę orzechową : 

40 g orzechów włoskich
60 g orzechów laskowych 
100  g mleka w proszku 
50 g masła 
1 łyżka miodu akacjowego 
1 łyżka ekstraktu waniliowego 

Ponadto : 
50 g pistacji 
1 łyżka ciemnego kakao 
kamyczki czekoladowe 
cukrowe płatki śniegu

Wykonanie : 
1. Orzechy prażymy przez 10 min w piekarniku rozgrzanym do 180 St.  C . Wyjmujemy i zawijamy w ściereczkę pocierając by pozbyć się skórki.  Przestudzić i obrane orzechy laskowe oraz włoskie blendujemy na gładką masę.  Podobnie postępujemy z migdałami. 
2. Miękkie masło ucieramy na jasną masę i kiedy będzie puszyste dodajemy mleko w proszku miód oraz ekstrakt. Na końcu dodajemy orzechy i mieszamy do uzyskania jednolite konsystencji.  
3. Masy migdałową oraz orzechową wstawiamy do lodówki na czas przygotowania biszkoptu.   
4. Powidła śliwkowe łączymy z wrzątkiem oraz likierem.  Poncz ma być lejący więc jeśli wasze powidła są gęste dodajcie więcej wody lub likieru w zależności od preferencji. 

5. Przygotowujemy biszkopt. Jajka wbijamy do miski i miksujemy ok. 1 minuty na wysokich obrotach.  Następnie cały czas ubijając wlewamy wrzątek wymieszany dokładnie z kawą  oraz dodajemy cukier.  Miksujemy do momentu aż masa zbieleje i będzie puszysta. Do masy przesiewamy obie mąki i  kakao dodajemy je partiami miksując na najniższych obrotach i tylko do rozprowadzenia i wmieszania suchych składników do masy. Wylewamy na blachę i rozprowadzane równomiernie . Biszkopt pieczemy przez 12 minut w 170 st C.  Wyjmujemy i studzimy.  Nasączamy biszkopt wcześniej przygotowanym ponczem . Kroimy biszkopt na pół. Możecie skorzystać ze sposobu pokazanego na tym filmiku https://www.youtube.com/watch?v=JGssjwG25Rc , u mnie zawsze się sprawdza w przypadku dzielenia biszkoptu na równe porcje.
6. Na pierwszej połowie  rozprowadzamy masę migdałową. Przykrywamy drugą połową biszkoptu, tak by nasączona warstwa znajdowała się na dole.  Na wierzchu rozprowadzamy drugą masę orzechową wyrównując i pokrywając boki ciasta. Wstawiamy ciasto na ok 1 godzinę do stężenia.
5.Stężałe ciasto oprószamy ciemnym kakao. Orzechy pistacjowe drobno siekamy i posypujemy nimi wierzch ciasta. Dodatkowo do dekoracji posypujemy ulubionymi dodatkami u mnie czekoladowe kamyczki  i posypka cukrowa w kształcie płatków śniegu. 

#Beko  #ciastojakzobraka 



poniedziałek, 27 listopada 2017

Winne wiśnie na serniku amaretto

Przeglądając ostatnio zapasy mrożonych owoców sezonowych natrafiłam na całą porcję wiśni. Wiśnie to te owoce, które obok porzeczek, tudzież agrestu nieodłącznie kojarzą mi się z dzieciństwem. Wracam myślami do tamtych beztroskich lat i czuję się wspaniale. Dzisiaj co prawda mamy małą działkę przy naszym mieszkaniu, ale jakoś wiśni jeszcze się nie doczekaliśmy, ale kto wie..., z pewnością na wiosnę o tym pomyślę. Tyle sentymentów... Do rzeczy. 
Jak zapewne wiecie serniki to jedne z tych sztandarowych wypieków, które regularnie pojawiają się na blogu. Dzisiaj kolejna odsłona z migdałami i przepysznym wierzchem. Idealny na święta. Z resztą myślę, że kształt formy, której użyłam do jego upieczenia,też jest bardzo sugestywny.
Masa serowa wzbogacona o pyszną domową pastę migdałową, likier amaretto i kilka innych składników. Wierzch to wiśnie gotowane w winie, a mianowicie w Vermucie. Do tego chrupkie migdały i wypiek gotowy. 



Zapraszam. 






Składniki : 

Na sernik : 

500 g twarogu trzykrotnie zmielonego

250 g śmietanki 36%

4 jajka duże

160 g masła

130 g miałkiego cukru

2 łyżeczki cukru waniliowego

60 g budyniu śmietankowego

15 ml likieru amaretto (lub mała buteleczka aromatu migdałowego)

20 g gęstej pasty migdałowej z tego przepisu lub kupnej

Na wierzch : 

200 g mrożonych wiśni lub takich z kompotu 
30 g ciemnego cukru trzcinowego 
200 ml wytrawnego wina (u mnie Vermut Rosso)
2 łyżki soku z cytryny 
1 łyżka żelatyny 



Wykonanie: 

1. Ser mielimy a następnie łączymy z kremówką . Masło ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym na jasną i puszystą masę. Dodajemy pojedynczo jajka. Przesiewamy proszek budyniowy. Wlewamy likier lub olejek. Wszystko dobrze ze sobą łączymy, miksując na niskich obrotach. 
2. Masę serową przekładamy do reszty i miksujemy do połączenia składników. Pod koniec dodajemy pastę migdałową i mieszamy ją z całością
3. Formę natłuścić lub  wyłożyć papierem do pieczenia i wylać masę . 
4. Do dużej formy wlewamy wrzątek i ustawiamy na najniższy, stopniu w piekarniku. keksówkę ustawiamy na środkowej półce w piekarniku. Po 30 minutach przykrywamy wierzch sernika folią aluminiową by nie spiec wierzchu. 
5. Sernik pieczemy w 160 st C przez 1,5 godziny. Po upieczeniu zostawiamy sernik w piekarniku uchylając drzwi. Po wystudzeniu wyjmujemy i studzimy do temperatury pokojowej. 
6. W czasie pieczenia sernika przygotowujemy wiśnie, które układamy w rondlu i zasypujemy cukrem. Gdy zaczną się gotować wlewamy wino, sok z cytryny i mieszamy. Na małym ogniu gotujemy całość do odparowania płynu. Masa ma się zredukować i wyraźnie zagęścić. Pod koniec dodajmy żelatynę i  gotujemy  minutę. Zdejmujemy z ognia i studzimy. Na wystudzony sernik wykładamy wiśnie i posypujemy podprażonymi lub surowymi migdałami. 

Pyszny wypiek w sam raz na świąteczny stół gotowy. 


zBLOGowani.pl

niedziela, 26 listopada 2017

Wizyta u Ewy Wachowicz , moje brownie i jego historia.




Wczoraj miał premierę odcinek Ewa gotuje "kuchnia bezglutenowa" odc. 318, z moim gościnnym udziałem. Zapraszam na małą relację.
A oto i sprawca całego zamieszania  dobrze znane wam Brownie w mojej wersji Fit. bez białego cukru i bez glutenu:

 Brownie Fit. Bezglutenowe i z awokado

http://vaniliowoczekolodowa.blogspot.com/2016/07/brownie-fit-bezgutenowe-i-z-avocado.html

Dzisiaj taki trochę inny wpis... Już obmyślam przepisy w świątecznym klimacie, a tymczasem zrelacjonuję wam zgodnie z zapowiedziom moją przygodę. Jestem człowiekiem małej wiary i trudno mi jest uwierzyć w siebie. To co robię , traktuję jako odskocznię od codzienności a przy tym daję sobie możliwość odprężenia. Może i to wyda wam się dziwne, ale nic tak mnie nie relaksuje jak przygotowywanie wszelkiego rodzaju skórek cytrusowych, które bardzo ostrym nożem kroję i filetuję, potem jak najbardziej staram się pozbyć albedo (biała błona, która nadaje gorycz). Odkąd prowadzę bloga staram się piąć w górę, i bardziej robię to dla was czytelników, niż dla siebie. Zmieniam, testuję, udoskonalam. Jestem otwarta na wszelkie sugestie i krytykę, bo daleko mi od czołowych blogerów kulinarnych. Niemniej jednak wszystkie drobne sukcesy napędzają moją kreatywność i zmuszają mnie do jeszcze większej dbałości o detale. No i właśnie po tym wstępie opowiem wam moją przygodę związaną z występem u samej Ewy Wachowicz, której przedstawiać chyba nikomu nie muszę. 




Chyba w połowie tego roku przy okazji oglądania najnowszych odcinków Ewa gotuje zdecydowałam, że też wyślę kilka moich przepisów. Oczywiście jak to ja, nie liczyłam zupełnie na to, że kiedykolwiek zostanę zaproszona do programu, ale spróbować nie zaszkodzi... 

Mijały miesiące, w między czasie zostałam wyróżniona w konkursie Polski cukier zdobywając III miejsce, o czym mogliście przeczytać śledząc mój fan page na FB.
 Kto jeszcze się z nim nie zapoznał to tutaj możecie się zapoznać z stroną, a jeśli polubicie to będzie mi też bardzo miło. 

Po tym małym wyróżnieniu znowu spotkała mnie kolejna niespodzianka. W październiku otrzymałam popołudniem telefon i ku mojemu zaskoczeniu zostałam zaproszona do udziału w nagraniu odcinka u Ewy Wachowicz. Zawsze oglądając jej program gdzieś tam po cichu marzyłam by też ją poznać i móc jak inni blogerzy, czy też osoby zaproszone do programu po prostu z nią porozmawiać. I wszystkie te moje małe marzenia stały się realne dzięki mojemu szalonemu przepisowi na bezglutenowe brownie. Co ciekawe odkąd pojawił się ten przepis na blogu, bardzo szybko stał się numerem jeden wśród wszystkich moich przepisów. Do dzisiaj  z resztą plasuje się w ścisłej czołówce. Do dzisiaj pamiętam ten dzień kiedy wpadłam na pomysł zrobienia tego brownie. 

Miałam kupione awokado, które trochę przeleżało na parapecie dojrzewając w towarzystwie jabłek. Mój mąż był na delegacji, córka u teściów a ja nie mogłam zasnąć. Poszłam do kuchni z zamiarem zjedzenia kostki gorzkiej czekolady, i wtedy właśnie odruchowo sięgnęłam po banana, spojrzałam na awokado i mnie natchnęło. Szybko wyciągnęłam miskę i postanowiłam zrobić eksperyment. Awokado zamiast masła, banan i syrop klonowy zamiast cukru, kakao zamiast czekolady. Z klasycznego brownie pozostały tylko jajka. Kwestia mąki ... postanowiłam, że podbiję smak i postawiłam na moją ukochaną bezglutenową mąkę kokosową. Wariactwo popłaciło, bo ciasto było w wersji fit a smakowało jak niebo w gębie. Ten przepis jako pierwszy zwiększył mi ruch na blogu i to dlatego postawiłam go wysłać do Ewy. Widocznie wzbudza on taką uwagę, pewnie ze względu na nietypowe dla brownie składniki, że został on zaadoptowany przez samą Panią Ewę. 

Nie mogłam się doczekać dnia nagrania. Miałam przyjechać na godzinę 18-tą i miałam to szczęście że mój mąż zgodził się mnie zawieść do Krakowa, gdzie mieszka Ewa i gdzie nagrywany jest jej program. Oczywiście była też z nami moja mała Nikola, która dobrze zna Ewę, bo ogląda program zawsze namiętnie komentując. Nie czułam stresu, byłam bardzo pod wrażeniem wystrojem wnętrza jej posiadłości i ogromu ludzi,którzy pracują przy programie. Czas z początku nam się lekko dłużył, ale co chwilę ktoś przychodził i od słowa do słowa jakoś zeszło. Sama Ewa również zaraz po naszym przybyciu zeszła do nas witając nas gorąco. Czas umilały nam osoby z ekipy, i przeurocza menadżerka pani Ania, którą będę miło wspominać. Tuż przed wejściem na plan profesjonalistka poprawiłam mi make up i zaproszono mnie do kuchni.  

Samo nagranie nie trwało długo, a tuż po miałam prócz nagród (wszystkie autorskie książki Ewy, siekaczka oraz miarka oraz kosz produktów od sponsora) okazję na zdobycie osobliwych dedykacji i chwilę rozmowy z samą Ewą i okazję do pamiątkowych zdjęć. Moja Nikola też była bardzo, pod wrażeniem szczególnie, że na żywo mogła zobaczyć sławetną lodówkę pełną magnesów, które Ewa kolekcjonuje podróżując po całym naszym globie. Oczywiście wszystko dla mnie działo się tak szybko... żałowałam, że nie dłużej. Niemniej jednak to było dla mnie niezwykłe doświadczenie i wyróżnienie.

Spełniajcie swoje marzenia, twórzcie i nie bójcie się  eksperymentować. 

Pozdrawiam również Panią Ewę Wachowicz, i dziękuję za możliwość spełnienia jednego z moich małych marzeń.