środa, 20 września 2017

Sernik kokosowy z nektarynką i galaretką kryształową.

Kolejny trzeci już sernik pieczony w całkiem nowym wydaniu. Tym razem prócz kremowej konsystencji samej masy serowej będzie świeża  nektarynka, słynna niewidzialna-przeźroczysta galaretka oraz kokos. To też kolejny sernik do którego zrobienia użyłam margaryny do pieczenia zamiast masła. Wyszło smacznie i prosto a jakże efektownie. Wybaczcie jakość zdjęć, ale na szybko improwizowałam, wykorzystując elementy które wzięłam ze sobą na urlop. Na ten czas mieszkam sobie w starej Niewiadówce, więc miejsce do ekspozycji i oświetlenie to istna magia, w kontekście zdjęć. Co do samego sernika to polecam na wszelkie przyjęcia i okazje bo wygląda smacznie, a dzięki temu że jest pieczony w kwadratowej formie jest również bardzo podzielne. Co do połączenia smaków, to nie mam zbyt wielu sugestii , bo słodycz nektarynki wpasowuje się w kokosowy klimat masy, a dla kontrastu cytrynowa orzeźwiająca galaretka nadająca dodatkowej faktury. Nowości na półkach sklepowych, to wszelkiego rodzaju przeźroczyste galaretki, które pozwalają na uzyskanie ciekawego efektu lustra. U mnie kryształowa od dr Oetkera Zapraszam.









Składniki: 

500 g sera przynajmniej dwukrotnie zmielonego 
200 g śmietanki kremówki 
80 g wiórków kokosowych 
125 g cukru drobnego 
180 g margaryny Kasia do pieczenia 
4 duże jajka (L)
1 opakowanie budyniu o smaku krówki lub śmietankowym 
40 g mąki ziemniaczanej 
20 g mąki pszennej tortowej
1/2 proszku do pieczenia 
sok z połowy pomarańczy 
1 łyżeczka świeżo startej skórki pomarańczowej 


Dodatkowo : 

3 nektarynki 
400 ml gorącej wody 

Wykonanie :


1. Ser mielimy a następnie łączymy z śmietanką kremówką oraz wiórkami kokosowymi. Margarynę ucieramy z cukrem i skórką pomarańczową na jasną i puszystą masę. Dodajemy pojedynczo jajka. Przesiewamy proszek budyniowy oraz obie mąki. Wlewamy sok z pomarańczy. Wszystko dobrze ze sobą łączymy, miksując na niskich obrotach. 
2. Masę serową przekładamy do reszty i miksujemy do połączenia składników. 
3. Formę o wymiarach 30 cm x 30 cm wyłożyć papierem do pieczenia i wylać całość masy. 
4. Do dużej formy wlewamy wrzątek i ustawiamy na najniższy, stopniu w piekarniku. keksówkę ustawiamy na środkowej półce w piekarniku. Po 30 minutach przykrywamy wierzch sernika folią aluminiową by nie spiec wierzchu. 
5. Sernik pieczemy w 160 st C przez 1 godzinę. Po upieczeniu zostawiamy sernik w piekarniku uchylając drzwi. Po wystudzeniu wyjmujemy i studzimy do temperatury pokojowej.  Wodę na galaretkę zagotowujemy i studzimy tak by nie była wrząca ale wciąż ciepła. Wsypujemy galaretkę  i mieszamy do rozpuszczenia. Studzimy do momentu aż zacznie delikatnie się ścinać ale pozostanie wciąż płynna.
6. Nektarynki myjemy i osuszamy. Kroimy na pół i wyjmujemy pestkę, z każdej połówki wykrawamy plastry o grubości ok 3 mm. Układamy na wystudzonym serniku.  Na wierzch wylewamy ostudzoną ale wciąż płynną galaretkę. Całość wstawiamy do lodówki na min. 2 godziny. Najlepiej na całą noc. 

Smacznego. 



*** Wpis zawiera lokowanie produktu. 

poniedziałek, 18 września 2017

Empanadas z bananami i czekoladą (White sugar free)

Jak już zapewne wiecie jestem fanką wszystkiego co związane jest z kulturą latynoamerykańską. Dzisiaj powrót do Meksyku i do bardzo popularnej potrawy a raczej deseru pochodzącego z tego kraju. Empanadas... W meksyku bardziej kojarzone są z ciastem składanym na kształt pieroga wykonane na bazie tortlli i z wytrawnym nadzieniem, ale u mnie trochę inaczej. Wersja na słodko z bananami, i ciemną czekoladą została przeze mnie nieco ulepszona i wzbogacona o uprażone orzechy laskowe. Moje empanadas wykonane zostały na bazie ciasta francuskiego, co nadało dodatkowego wymiaru tym słodkim trójkątom.
Słodka przekąska, doskonale sprawdzi się na wszelkich rodzinnych imprezach a co najlepsze jej przygotowanie nie zajmie wam więcej niż 25 minut. Zachęceni, to mam jeszcze jedną dobrą informację dla zwolenników słodkości bez białego cukru. Do przepisu nie użyłam ani grama, a nadzienie zyskało słodycz płynącą z bananów. Doskonała przystawka na każdego rodzaju kinder party. Zapraszam. 








Składniki : 

1 płat ciasta francuskiego ok 330 g 

150 g orzechów laskowych

szczypta soli

50 g gorzkiej czekolady

50 ml śmietanki kremówki 36%

2 banany (ok. 200g)

1 jajko



Wykonanie : 
1. Ciasto francuskie rozwałkować i podzielić na 12 równych części.

2. Orzechy uprażyć i zdjąć skórkę. Jeszcze ciepłe przełożyć do misy blendera wraz z odrobiną śmietanki kremówki oraz szczyptą soli. Zmielić na pastę.

3. Banany pokroić na plastry ok. 1cm . Skropić sokiem z cytryny. 

4. Do masy orzechowej dodajemy startą na wiórki gorzką czekoladę. Wymieszać dokładnie. 

5. Na środek każdego kwadratu wykładamy łyżkę masy orzechowo-czekoladowej i na niej układamy plasterek banana. Składamy każdy kwadrat po przekątnej tak by powstał trójkąt. Smarujemy rozkłóconym jajkiem i wstawiamy do piekarnika na 15 minut. Pieczemy w temperaturze 200 St. C.

środa, 13 września 2017

Sernik czekoladowy ricotta aromatyzowany pomarańczą

Jakoś ostatnio serniki królują u mnie w kuchni, jeśli chodzi o jakiekolwiek ciasta. Po niebiańskim serniku z borówką amerykańską przyszedł czas na sernik równie bogaty w smaku i nie mniej ciekawy jeśli chodzi o jego wnętrze. W lodówce zalegała mi jeszcze ricotta, którą kupiłam przy okazji tygodnia włoskiego  w jednym z popularnych marketów. Co prawda miałam inny pomysł na jej wykorzystanie, ale jak to już u mnie bywa nastąpiła mała zmiana planów, i zamiast deseru powstał bardzo kremowy sernik. W zasadzie to przyznam wam się do czegoś, tak jak jestem olbrzymią zwolenniczką używania prawdziwego masła w wypiekach, to tym razem wykorzystałam zwykłą margarynę do pieczenia i wypiek nie stracił na smaku. Po prostu przeraża mnie fakt, że masło jest drogie, że nawet ja z niego postanowiłam zrezygnować. Margaryna, której użyłam to popularna Kasia do wypieków. Bałam się początkowo, że mi się masła będzie warzyła i z sernika nie będzie nic, ale jestem mile zaskoczona efektem końcowym. Moje małe wariactwo sprowadziło się też do tego, że sernik upiekłam w formie do babki. Najzwyklejsza falista aluminiowa foremka sprawiła, że moja córka w pierwszym momencie myślała, że upiekłam kakaową babkę, a tu taka niespodzianka. Sernik był tak delikatny, kremowy i wilgotny, że wprost rozpływał się w ustach.
Żeby nie było nudno, to po za użyciem dobrej jakości ciemnego kakao, sernik został uperfumowany świeżo startą skórką pomarańczową i domowym ekstraktem pomarańczowym. Pyszności, polecam wielbicielom ciast: lekkich, puszystych i przede wszystkim smacznych. 







Składniki : 

500 g serka ricotta 

250 g sera twarogowego dwukrotnie zmielonego

4 jajka duże

160 g margaryny do pieczenia (masła)

130 g miałkiego cukru

3 łyżki ciemnego kakao typu holenderskiego 

skórka otarta z 1 pomarańczy

2 łyżki domowego likieru pomarańczowego

80 g mąki ziemniaczanej

Cząstki pomarańczy do podania

Wykonanie: 

1. Ser mielimy a następnie łączymy z ricottą . Margarynę ucieramy z cukrem i startą skórką pomarańczową oraz likierem na jasną i puszystą masę. Dodajemy pojedynczo jajka. Przesiewamy mąkę ziemniaczaną oraz kakao. Wszystko dobrze ze sobą łączymy, miksując na niskich obrotach. 
2. Masę serową przekładamy do reszty i miksujemy do połączenia składników. 
3. Formę do babki  posmarować tłuszczem i wysypać pokruszonymi biszkoptami lub po prostu bułką tartą, wylać  masę. 
4. Do dużej formy wlewamy wrzątek i ustawiamy na najniższy, stopniu w piekarniku. keksówkę ustawiamy na środkowej półce w piekarniku. Po 30 minutach przykrywamy wierzch sernika folią aluminiową by nie spiec wierzchu. 
5. Sernik pieczemy w 160 st C przez 1,5 godziny. Po upieczeniu zostawiamy sernik w piekarniku uchylając drzwi. Po wystudzeniu wyjmujemy i studzimy do temperatury pokojowej. 
6. Wywracamy do góry dnem ustawiając na paterze. Dekorujemy świeżymi owocami (cząstkami pomarańczy) i listkami mięty. 

niedziela, 3 września 2017

Niebiański sernik budyniowy z borówkami amerykańskimi

Dawno nie wrzucałam żadnego przepisu na sernik, więc dzisiaj zapodam wam przepis, który zapewni wam pełną satysfakcję smaku. Cóż dobry sernik wymaga jednak kalorii w swym składzie, więc jeśli aktualnie jesteście na diecie, to będziecie mieli co spalać. Sernik, jest tak delikatny, puszysty i wilgotny, że z całą pewnością trudno będzie wam się od niego oderwać. Nieskromnie dodam, że wśród wszystkich dotychczasowych serników ten jest zdecydowanie najlepszy. Szczególnie polecałabym przygotować ten wypiek na jakąkolwiek rodzinną uroczystość, bo jest bardzo uniwersalny i możecie zestawić go z dowolnymi owocami. Zachęcam was do spróbowania, bo jestem przekonana, że gdy raz spróbujecie, będziecie chcieli więcej.







Składniki: 

500 g twarogu trzykrotnie zmielonego

250 g mascarpone

4 jajka duże

170 g masła

160 g miałkiego cukru

2 łyżeczki cukru waniliowego

sok z połowy cytryny

80 g budyniu śmietankowego

Wykonanie: 

1. Ser mielimy a następnie łączymy z mascarpone . Masło ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym na jasną i puszystą masę. Dodajemy pojedynczo jajka. Przesiewamy proszek budyniowy. Wlewamy sok z cytryny. Wszystko dobrze ze sobą łączymy, miksując na niskich obrotach. 
2. Masę serową przekładamy do reszty i miksujemy do połączenia składników. 
3. Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia i wylać połowę masy. Borówki obtaczamy w mące i wykładamy na masę serową. Na borówki wlewamy drugą połowę masy i na wierzchu rozkładamy pozostałą część owoców oraz pokruszone biszkopty. 
4. Do dużej formy wlewamy wrzątek i ustawiamy na najniższy, stopniu w piekarniku. keksówkę ustawiamy na środkowej półce w piekarniku. Po 30 minutach przykrywamy wierzch sernika folią aluminiową by nie spiec wierzchu. 
5. Sernik pieczemy w 170 st C przez 1,5 godziny. Po upieczeniu zostawiamy sernik w piekarniku uchylając drzwi. Po wystudzeniu wyjmujemy i studzimy do temperatury pokojowej. 
6. Wywracamy do góry dnem ustawiając na paterze. Dekorujemy świeżymi owocami i listkami mięty. 


środa, 30 sierpnia 2017

Warzywna pizza na pełnoziarnistym cieście

Są dni, że wchodzę do swojej kuchni i spoglądam na swój parapet, gdzie przeważnie znajdują się zioła, owoce oraz warzywa, i nagle coś mnie tknie i mam pomysł na fajny posiłek. Już raz dzieliłam się z wami przepisem na pizzę. Tym razem jednak troszeczkę poszłam w kierunku jej ulepszenia i tak powstała pizza wegańska. Cały sekret tkwi w ultra cienkim cieście, które przygotowałam z mąki pszennej pełnoziarnistej. Dodatki???, też niecodzienne : Bataty, biała fasola,rukola, i brokuły, chili,pomidor. Zero sera, i niezdrowych sosów. Bazowo za sos posłużył mi koncentrat pomidorowy,doprawiony czosnkiem,solą i pieprzem. Łatwy i bardzo sycący posiłek z dużą dozą zdrowia. Zachęceni/?? Koniecznie spróbujcie mojej wersji nawet jeśli kochacie mięso, to gwarantuję, że smak tej pizzy zadowoli nie jednego mięsożercę. Do dzieła. 









Składniki :

175 g mąki pszennej pełnoziarnistej
150 ml ciepłej wody
1 łyżka oliwy z oliwek
1/4 łyżeczki soli
7 g suszonych drożdży

Dodatki
250 g świeżego brokułu podzielonego na różyczki
1/2 średniej cebuli
2 łyżki białej fasoli z puszki
garść świeżej rukoli
garść czerwonej sałaty 
1 batat
1 pomidor
1/2 świeżego chili

Na sos: 

1 łyżeczka granulowanego czosnku
3 łyżki gęstego koncentratu pomidorowego
szczypta soli i pieprzu
oregano oraz bazylia 


Wykonanie : 

1. Składniki na ciasto łączymy w misce i wyrabiamy na elastyczne ciasto. Odstawiamy do wyrośnięcia na 1 godzinę. 
2. Bataty myjemy i kroimy na bardzo cieniutkie plasterki. Cebulę siekamy w pióra. Fasolę odsączamy z zalewy a sałatę myjemy i osuszamy. Pomidory również kroimy w plastry.
3. Ciasto wałkujemy na grubość ok 1-2 mm. Zawijamy delikatnie brzegi tak by powstał rant. Odstawiamy na 10 minut pod przykryciem do ponownego wyrośnięcia. 
4. Smarujemy gęstym przecierem pomidorowym posypujemy pieprzem,solą i czosnkiem granulowanym.
5. Rozkładamy wszystkie składniki za wyjątkiem sałaty (rukoli). Pizzę wstawiamy do nagrzanego do 220 st C piekarnika na 20 minut. 
6. Po wyjęciu z piekarnika na wierzchu rozkładamy rukolę i czerwoną sałatę ,. Na końcu całość posypujemy suszonym oregano oraz bazylią. 
Smacznego.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Mrożony jogurt z owocami lata

Kochani, dzisiaj niezwykle modny deser w szczególności za oceanem, gdzie naprawdę robi karierę. Lubicie lody?, ale akurat liczycie kalorie i nie możecie zatopić się w kremowych gałeczkach, albo po prostu nie chce wam się co pół godziny wyciągać ich z zamrażalnika by pozbyć się kryształków lodu. No to dzisiaj nie bagatela gratka dla jednych i drugich. Mrożony jogurt grecki z mnóstwem sezonowych owoców. Serwowałam go w postaci cienkich bloczków, i wiecie co, jak na tak mało skomplikowany przepis, byłam zaskoczona efektem końcowym. Orzeźwiająca przekąska na deser w dodatku bez białego cukru. Zapraszam wszystkich fanów lodów do spróbowania.







Składniki: 
500 g jogurtu tupu greckiego
3 łyżki miodu akacjowego lub rzepakowego
2 łyżki soku z cytryny : 

Owoce: 
100 g borówki amerykańskiej 
50 g malin
150 g świeżego mango 
100 g moreli 

Wykonanie : 
1. Jogurt miksujemy z miodem i sokiem z cytryny. Formę wykładamy folią spożywczą i wylewamy masę równomiernie rozprowadzając. U mnie forma silikonowa do tary o średnicy 28 cm. 
2. Owoce myjemy i osuszamy rozkładamy na jogurcie delikatnie dociskając. 
3. Jogurt mrozimy przez min. 3 godziny. Po tym czasie wyjmujemy łamiemy na kawałki (porcje). 

Gotowe ...Prościej się chyba nie da. Smacznego. 

wtorek, 22 sierpnia 2017

Śliwkowy deser jaglany

Dawno nie było żadnego deseru w kubeczku, więc dzisiaj zaserwuję wam pyszną porcję zdrowia w słoiczku. Łatwy i dość szybki deser na bazie kaszy jaglanej oraz naszych polskich śliwek. Moja śliwka w tym roku chyba zrobiła sobie odpoczynek i niestety nie nacieszyłam się jej smakiem, toteż skorzystałam z oferty miejscowego sklepu i kupiłam kilka ładnych iście fioletowych śliwek. Użyłam dojrzałych sztuk odmiany Renkloda. W cały deser wkomponowałam również odrobinę serka wiejskiego typu Light oraz płatki owsiane. Proste, szybkie, pożywne i smaczne.
W zasadzie piszę, że przepis sprawdza się jako deser, ale sprawdzi się również dobrze na śniadanie czy też nawet kolację. To kolejny przepis bez udziału białego cukru, więc spokojnie możecie go jeść nawet jeśli chwilowo jesteście na diecie. Zaraz pojawi się pytanie o smak, skoro nie ma tam cukru...
A więc by rozwiać wasze wątpliwości dodam, że skorzystałam z naturalnego słodzika jakim jest miód, który kilka miesięcy temu przywiozłam z Mazur. Naprawdę polecam wam ten przepis, bo jest bardzo dobry, głównie ze względu na jego wartości odżywcze i dość niską kaloryczność nawet jeśli użyjecie serka wiejskiego zwykłego. Do dzieła .











Składniki na 4 porcje : 

50 g kaszy jaglanej 
250 g śliwek Renkloda
2 łyżki miodu 
1 łyżeczka cynamonu 
2 łyżki płatków owsianych 
250 ml wody 
szczypta soli 
150 g serka wiejskiego typu light 

Wykonanie : 
1. Kaszę jaglaną moczymy dzień wcześniej przez całą noc a następnie płuczemy pod bieżącą wodą. Do rondla wlewamy wodę i zagotowujemy ze szczyptą soli. Na wrzątek wrzucamy kaszę i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem przez ok 15 minut. 
2. W tym samym czasie myjemy śliwki i pozbawiamy je pestek. Kroimy na połówki i umieszczamy na patelni. Dodajemy miód i gotujemy do ich rozpadnięcia ok 5-8 minut. Mieszamy co chwilę. Gdy śliwki puszczą sok oraz będą miękkie przyprawiamy cynamonem i zdejmujemy z ognia. Prażymy płatki owsiane przez ok.   minut w piekarniku w 200 st C lub na suchej patelni. 
3. Ugotowaną kaszę umieszczamy w wysokim naczyniu dodajemy śliwki i miksujemy wszystko do otrzymania jednolitej masy. Masa ma być gładka i przypominać budyń. 
4. Do  słoiczka wykładamy warstwę serka wiejskiego i serek masę śliwkową na końcu przesypujemy prażonymi płatkami owsianymi. 
4. Postępujemy tak jak w pkt. 4 do wyczerpania składników. 

Gotowe. 




sobota, 12 sierpnia 2017

Serowe knedle migdałowe w sosie brzoskwiniowym

Knedle, to jedne z tych klusek, które u mnie w domu są bardzo częstym gościem weekendowym. Oczywiście by nie było nudno i by nie dać rutynie wejść do mojej kuchni ciągle zmieniam ich recepturę. Zapewne nie jeden z was miał okazję zajadać knedle z cukrem i masłem. Ja dzisiaj dla tych tradycyjnie przygotowywanych kluseczek mam doskonałą alternatywę. Zamiast ziemniaków bazą jest ser, a by knedle zyskały na smaku zostały przeze mnie uperfumowane odrobiną ekstraktu migdałowego, jeśli nie macie zastąpcie go tradycyjnym olejkiem (aromatem). Sos, bez niego kluski nie funkcjonują. Dzisiaj prosty i niezwykle aromatyczny sos z pieczonych brzoskwiń. Macie dzieci, to koniecznie musicie zaserwować im takie danie a na pewno zyskacie uznanie u waszych pociech. 
Zatem zapraszam do lektury i kuchni... 



\
Składniki :

Na ciasto

250 g chudego twarogu
40 g mąki kokosowej
60 g mąki pszennej
1 jajko (L)
szczypta soli
0,5 łyżeczki ekstraktu migdałowego

Na sos:

3 duże brzoskwinie 
3 łyżki ciemnego cukru trzcinowego
2 łyżki syropu amaretto
3 łyżki soku z cytryny

Wykonanie : 

1.Twaróg miksujemy z jajkiem oraz mąką zwykłą oraz kokosową, a także szczyptą soli. 
Wyrabiamy gładkie dość zwarte ciasto. Odkładamy na 20 minut. 

2.Przygotowujemy sos. Rozgrzewamy patelnię. Brzoskwinie myjemy i kroimy na ćwiartki usuwając pestki. Osuszamy. Kładziemy na patelni. Skórką do góry. Zasypujemy cukrem i gotujemy 2-3 minuty. Po tym czasie wlewamy syrop i rozgniatamy owoce tłuczkiem do ziemniaków. 

3. Zakwaszamy sos przez dodanie 2 łyżek soku z cytryny. 
Gotujemy do lekkiego zgęstnienia sosu. Możemy też przelać sos i finalnie go zblendować. Lub przetrzeć przez sito. 

4.W dużym garnku zagotowujemy lekko osoloną wodę z jedną łyżką oleju. 

5.Z ciasta formujemy wałek i odcinamy 2 cm kawałki. Formujemy kluski. Wrzucamy kluski na wrzątek i gotujemy ok 12-15 minut. 


6. Wykładamy na talerz i obficie polewamy sosem.


środa, 9 sierpnia 2017

Pyszne drożdżowe pierogi z morelą i migdałami

Kolejny mój przepis autorski i moja wariacja na temat pierogów.

Lubicie morele??? Ja uwielbiam obojętnie czy są suszone czy świeże, po prostu jak dla mnie są bardzo smaczne. Dzisiaj pokażę wam mój pomysł na wykorzystanie ciasta drożdżowego. Była już pizza, i chałka, było calzone , i były też drożdżowe rogaliki w wersji mini. Ale to po sukcesie drożdżowych pączków z piekarnika  klik postanowiłam przygotować coś innego. Na myśl przyszły mi pierogi, ale nie gotowane lecz pieczone. A jak pierogi to też musiały być nadziewane niesamowicie smacznym duetem. Ja wiem, że jeśli raz je zrobicie to będą dla wielu alternatywą dla kupnych rogalików faszerowanych nie wiadomo czym (chemią?)..., lub dla wszystkich innych drożdżówek z piekarni. Macie trochę czasu? -To poświęcicie się, przyodziejcie fartuchy i do pracy. Wysiłek wam się z pewnością opłaci, kiedy skosztujecie te cudeńka. Ja swoje pierogi robiłam na świeżych drożdżach, ale oczywiście możecie użyć takich sproszkowanych. Ciasto ładnie rośnie nie pęka i jest idealnie miękkie wewnątrz.
Kilka słów o nadzieniu. Jak wspomniałam we wstępie pierożki nadziane będą świeżymi morelami. Sama morela to dla mnie za mało, więc przyjdzie wam jeszcze zrobić domową pastę migdałową, lub jeśli jesteście leniwi (i bogaci) to możecie użyć kupnej. Migdały to kolejna moja ulubiona przekąska, a w połączeniu z morelami to po prostu bajka. Jeśli nie macie, lub nie chcecie robić ów pasty, albo nie macie sprzętu w postaci blendera to po prostu musicie bardzo drobno posiekać migdały lub utrzeć je w moździerzu, albo włożyć do foli i tłuc na miazgę tłuczkiem.Tak czy inaczej nie zalecam pomijania tego dodatku bo robi sporą różnicę w smaku.
Rogaliki przed pieczeniem posmarowałam białkiem i obficie posypałam jasnym cukrem trzcinowym. Możecie sobie na to pozwolić ,bo samo ciasto jest dość wytrawne. A cukier w postaci dwóch łyżeczek dodane na samym początku służy jako pożywka dla drożdży. To na tyle.
Zapewniam że są Pyszne...Polecam.












Składniki:

 Na ok. 10-12 sztuk

Na ciasto drożdżowe : 
15 g świeżych drożdży lub 30 g suszonych (instant)
1,5  łyżeczki cukru
70 ml ciepłego mleka ( w temperaturze ok 40 st C)
szczypta soli
2 żółtka 
30 g masła (ew. dobrej jakości margaryny do pieczenia)
300 g mąki pszennej typ 650

Nadzienie: 
Pasta migdałowa: 
100 g całych migdałów ze skórką 
30 ml syropu barmańskiego amaretto lub miodu 
2-3 krople ekstraktu migdałowego lub aromatu migdałowego ***(można pominąć)
Ponadto: 

4 morele świeże
1 białko 
cukier trzcinowy jasny 

Wykonanie :
1. Podgrzewamy mleko do odpowiedniej temperatury ok 38-40 stopni C. Ma być lekko ciepłe , za ciepłe zabije drożdże. do mleka kruszymy drożdże dodajemy 2 łyżeczki cukru i 1 łyżkę mąki. Mieszamy do rozpuszczenia i odstawiamy w spokojne miejsce na 5-10 minut. Drożdże zaczną pracować i w efekcie otrzymamy spienioną i znacznie wyrośniętą mieszankę. 
2. Mąkę przesiewamy i dodajemy sól. Masło/margarynę topimy na małym ogniu i lekko studzimy. Do mąki dodajemy dwa żółtka, oraz rozrobione z mlekiem drożdże.Wyrabiamy gładkie ciasto na końcu dodają rozpuszczony tłuszcz. Wyrabiamy kwilę aż ciasto nabierze jednolitej i sprężystej struktury. 
3. Ciasto wkładamy do miski i przykrywamy lnianą ściereczką. Odstawiamy w ciemne i ciepłe miejsce na ok. 1-1,5 godziny. Ciasto ma podwoić swoją początkową objętość. 
4. Przygotowujemy pastę migdałową. Całe migdały umieszczamy w malakserze dodajemy syrop i aromat/ekstrakt. Miksujemy na najwyższych obrotach do otrzymania jednolitej dość lepkiej pasty. 
5. Wyrośnięte ciasto wykładamy na blat podsypany mąką i formujemy wałek. Dzielimy na 10 równych części. Z każdej z nich formujemy kulę. Każdą z kulek wałkujemy na koło o średnicy 11 cm i grubości ok/2-3 mm. 
6. Morele myjemy i osuszamy. Kroimy na ćwiartki wyjmując wcześniej pestki. Na środku okręgu układamy morelę skórką do dołu!!!. Na górną część, oraz po bokach wykładamy ok 1-2 łyżeczki pasty migdałowej. Ciasto składamy na pół dociskając i zlepiając jak najdokładniej brzegi. 
7. Pierożki w sporych odstępach wykładamy na blaszkę wyścieloną papierem do pieczenia i przykrywamy ściereczką. Odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na 20 minut. Przed samym pieczeniem smarujemy pierożki białkiem i obficie posypujemy cukrem trzcinowym.
8. Wstawiamy blachę do rozgrzanego do 180 st C piekarnika na ok. 15-18 minut. 

Smacznego. 

sobota, 5 sierpnia 2017

Szarlotka na kruchym z czarną porzeczką.

Kiedy lato obfituje w takie znakomitości jak maliny, porzeczki czy też agrest nie sposób oderwać się od pieczenia. Rzadko robię jabłeczniki, czy też szarlotki, jednakże tym razem zaprezentuję wam takie ciacho, które doskonale wpasuje się w letni klimat. Słodkie jabłka, które w ubiegłym roku przerabiałam na gęstą marmoladę doskonale kontrastują z kwaskowatą czarną porzeczką. Żałuję, że sezon porzeczkowy trwa tak krótko, bo bardzo cenię każdą odmianę porzeczki. W rzeczy samej ów szarlotka z czarną porzeczką to świetny pomysł na letni deser. Ciasto kruche aromatyzowane wanilią podkreśla i dopełnia całość. Wierzch ciasta to chrupka i słodka beza zwieńczona niewielką ilością kruszonki z cynamonem.

Zapraszam. 







Składniki : 

Na ciasto kruche :
240 g mąki pszennej typ 650 
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
100 g masła 
2 żółtka 
1 łyżka ekstraktu z wanilii 
szczypta soli 

Na szarlotkę : 
350 g marmolady jabłkowej 
200 g czarnej porzeczki 

na bezę : 
3 białka 
150 g cukru 

Ponadto : 
2-3 łyżeczki cynamonu 

Wykonanie : 
1. Wszystkie składniki na ciasto łączymy ze sobą do otrzymania jednolitej masy. Ciasto zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na min 45 minut. 
2. Ciasto dzielimy na dwie części i z jednej z nich odrywamy kawałek ciasta ok 5 cm co pozwoli nam ozdobić wierzch. Formę  o wymiarach 24 cm x 22 cm x 5 cm wykładamy papierem do pieczenia. Ścieramy największą część ciasta na tarce wylepiając dno. 
UWAGA: Ciasto ma być chłodne i zwarte po wyjęciu z lodówki. 
3. Wykładamy marmoladę równomiernie rozprowadzając po całej powierzchni. Na marmoladę rozkładamy czarną porzeczkę ( w sezonie świeżą, a po sezonie może być mrożona) . Ścieramy mniejszą część ciasta i równomiernie posypujemy wierzch tak by całość została pokryta. Posypujemy 1 łyżeczką cynamonu. 
4. Białka ubijamy na sztywną pianę po czym pojedynczo wsypujemy cukier, po jednej łyżeczce do całkowitego rozpuszczenia się cukru. Piana ma być lśniąca i sztywna. Wykładamy i rozprowadzamy na całej powierzchni. na wierzchy ścieramy najmniejszą część i finalnie posypujemy cynamonem. 
5. Ciasto pieczemy przez 45 minut w 175 st C. 
Ciasto całkowicie studzimy przed pokrojeniem. 

poniedziałek, 31 lipca 2017

Czekoladowe kluski na parze z sosem angielskim

Po olbrzymim sukcesie podstawowego przepisu na buchty (kluski na parze) dzisiaj zaprezentuję wam dokładnie odwrotną wersję smakową. Przepis  podstawowy znajdziecie tutaj klik. W woli przypomnienia nadmienię, że buchty robione są tradycyjnie z ciasta drożdżowego i gotowane są na parze. U mnie za pierwszym razem były to zwykłe kluski skąpane w sosie czekoladowym. Dzisiaj to kluski będą czekoladowe a sos biały. Biały sos... a ściślej mówiąc klasyka wśród cukierników mianowicie Creme Anglaise (czyt. krem anglez). Gładki, aksamitny o konsystencji nieco przypominającej budyń. Co najważniejsze waniliowy, więc dobrze sprawdzi się jako dodatek do czekoladowych klusek. Taka odmiana posmakuje niejednemu wielbicielowi popularnych parowańców. Moja córka uwielbia te kluski do tego stopnia, że gdy tylko pada pytanie Co na obiad ? zawsze odpowiada ochoczo Buchty!!!.  Co tu więcej pisać... Koniecznie spróbujcie zrobić takie kluski waszym pociechom. Polecam. 


Składniki : 

480 g mąki (użyłam mąki Typu 650)
20 g ciemnego kakao
pół łyżeczki soli
ok. 3 łyżki cukru (lub waszego ulubionego środka słodzącego)* można pominąć w wersji wytrawniej
7 g drożdży instant (lub ok. 15 g świeżych drożdży)
350 – 360 ml ciepłego mleka ( w wersji wegetariańskiej 2/3 mleka roślinnego + 1/3 wody)
2 łyżki oliwy z oliwek 

Na sos: 

125 ml mleka 3,2 %
125 ml śmietanki kremówki 30%
1/2 laski wanili 
3 duże żółtka 
3 łyżki cukru 

Wykonanie : 


1.Mąkę mieszamy z solą oraz przesianym kakao. Następnie robimy lekkie zagłębienie, dodajemy cukier i drożdże (jeśli używamy świeżych drożdży, należy zrobić rozczyn: rozrobimy je uprzednio w ok. ¼ szklance ciepłego mleka – czekamy chwilę, aż drożdże lekko się ‘zapienią’, a następnie dodajemy je do mąki; W przypadku suszonych drożdży ‘instant’ możemy dodać je od razu bezpośrednio do mąki ).
2. Wlewamy mleko i oliwę i wyrabiamy gładkie, elastyczne ciasto (jeśli wyrabiamy mikserem – najpierw kilka minut na pierwszym biegu, później jeszcze chwilę na drugim).
3.Ciasto przekładamy do naoliwionej misy i pozostawiamy do wyrośnięcia (ma podwoić objętość) u mnie sprawdzony czas oczekiwania to 1,5 godziny.
4. Po tym czasie ciasto dzielimy na ok. 15 części i formujemy średniej wielkości bułeczki ) .
5. Przygotowujemy sos angielski. Śmietankę oraz mleko umieszczamy w garnku. Laskę wanilii kroimy wzdłuż i tępą stroną noża wyskrobujemy aromatyczne ziarenka z wnętrza laski. Dodajemy do mieszanki mleka ze śmietanką. Laskę również wrzucamy do środka. Wstawiamy na ogień i gotujemy mieszając. Uwaga nie zagotowujemy !!! Mikstura ma maksymalnie osiągnąć 84 st C. 
 Zdejmujemy z ognia. Żółtka mieszamy z cukrem i ucieramy do rozpuszczenia się cukru. Nie ucieramy jak na kogel mogel. Hartujemy żółtka, poprzez dodanie odrobiny ciepłej mieszanki mleka i śmietanki, mieszamy i przelewamy zahartowane żółtka do garnka z mlekiem. Wcześniej wyjmujemy laski wanilii. Wstawiamy na ogień Mały!!!. I przy pomocy silikonowej rózgi mieszamy do zgęstnienia kremu. W żadnym wypadku nie doprowadzamy do wrzenia, bo będzie to jednoznaczne z otrzymaniem słodkiej jajecznicy. Przelewamy przez sito by odpowietrzyć krem. Przykrywamy folią spożywczą tak by dotykała powierzchni kremu. zapobiegnie to utworzeniu się skorupki (kożuszka) na powierzchni. Chłodzimy. 
6.W tym czasie zagotować wodę do parowania klusek (np. garnek z wkładką do gotowania na parze, duży garnek owiązany gazą lub ściereczką, czy też parowar).
Wyrośnięte kluski ułożyć na wkładce, umieścić w garnku, przykryć i parować przez ok. 10 -15 minut (nieco dłużej, jeśli kluski są większe). Następnie przełożyć je na talerz, lekko przestudzić i podawać z ulubionymi dodatkami.( u mnie tym razem sos angielski).

środa, 26 lipca 2017

Flan waniliowy

Jest wiele deserów na świecie, nad którymi nie ma co dyskutować, w kwestii tego skąd się wywodzą i z jakim krajem się od razu kojarzą. Myślisz Francja, mówisz Crème brûlée, myślisz Włochy, mówisz Tiramisu, mówisz Polska, myślisz kremówka, czy też makowiec. Oczywiście to jedynie przykłady. Dzisiaj chciałabym wam zaserwować deser, który przeważnie kojarzony jest z Hiszpanią a tak naprawdę hiszpański do końca nie jest. W tym wpisie chciałabym zaznaczyć fakt, że poszukując informacji na temat dzisiejszego dania byłam mocno zaskoczona jego genezą. Dlaczego??? , bowiem okazało się że Flan chodź większości kojarzony z Hiszpanią  właśnie, tak naprawdę swoje początki  miał za czasów panowania Imperium Rzymskiego, i później pod wpływem licznych migracji i prób udoskonalania przepisu stał się firmowym deserem chociażby Meksyku, choć w wielu miejscach będzie ciągle przypisywany jest jako typowy deser Hiszpanii. Co ciekawe, Francuzi też mają swój "flan" i jest on klasyką cukiernictwa znaną pod nazwą Creme Caramel. Dzisiaj jednakże przyjmiemy, że ów Flan winien jest się kojarzyć nam również z Meksykiem, bo jest tam niemniej popularny aniżeli narodowe Churrosy. No to tyle historycznych nowinek. 

Abstrahując od tego wszystkiego powiem wam, że odkąd w ręce wpadła mi płyta z cyklu Podróże marzeń- Meksyk (Chyba dodawane wówczas do Gazety Wyborczej), zakochałam się w ich kuchni jeszcze bardziej. W zasadzie całą kuchnie latynoamerykańską ubóstwiam i cenię za jej różnorodność i bądź co bądź oryginalność. Ogólnie rzecz biorąc obok włoskiej i hiszpańskiej to moja ulubiona kuchnia. Na wymienionej płycie na samym końcu przewodnik miał okazję zaprezentować przepis na "narodowy" deser czyli Flan. Waniliowy, kremowy i ociekający bursztynowym karmelem. Nie jestem łasuchem, ale zawsze mi się marzyło zrobić ten deser. I wiecie, besztam samą siebie za to że tak późno się za to zabrałam, bo ekstrakt waniliowy mam w kuchni zawsze. Gdy tylko mi się kończy od razu dorzucam 2-3 laski świeżej wanilii i uzupełniam alkoholem. Zapewne na dniach też wam zapodam przepis, bo jest on prosty tylko wymagający cierpliwości jeśli chodzi o czas oczekiwania. Niemniej każdemu amatorowi domowych wypieków i deserów zalecam jego przygotowanie. Chyba zanadto się rozpisałam, więc teraz podsumuję i powiem w kilku zdaniach o samej recepturze i wykonaniu. 

Mianowicie : Flan będzie pieczony w keksówce w kąpieli wodnej. Najważniejszy jest jednak pierwszy etap czyli właściwe przygotowanie karmelu, bez którego nie można się obejść. Pomyślicie sobie, że przecież karmel to nie jest najłatwiejsza rzecz do przygotowania... Trzymajcie się proporcji i wskazówek a na pewno wam się uda. Karmel nie tylko nada charakter naszemu deserowi, ale też podczas pieczenia zapobiegnie nadmiernemu przypieczeniu po bokach i od spodu. Dlatego ważne jest także pilnowanie czasu podczas gdy karmel będzie stygł. Musimy zdążyć wysmarować boki keksówki cienką warstwą i unikniemy tym samym zgrubiałej tafli karmelu na spodzie, która tak czy inaczej przy wyjmowaniu schłodzonego deseru wypłynie tworząc sos. Jeszcze jeden aspekt, mianowicie cytryna lub sok z limonki. W tym przepisie dodanie kwaśnego soku jest to niezbędne przy robieniu karmelu, gdyż zapobiegnie krystalizacji cukru. Chyba skończyłam moją długą wypowiedź, przejdźmy zatem do właściwego przepisu. 




Składniki : 

na karmel : 

240 g cukru 
80 ml wody 
1 łyżka soku z cytryny lub limonki 

Na flan: 

7 dużych jajek (L)
500 ml mleka 3,2 %
400 g słodzonego mleka skondensowanego (U mnie gostyńskie)
2 łyżki ekstraktu z wanilii 

Wykonanie : 
1. W pierwszym etapie robimy karmel : Cukier wodę oraz sok z cytryny umieszczamy w garnku. Na tym etapie możemy lekko przemieszać całość by woda zakrywała cukier. Ustawiamy garnek na małym ogniu i gotujemy. Nie mieszamy. Ewentualnie by zapobiec osadzaniu się kryształków cukru na ściankach garnka możemy delikatnie smarować ścianki zimną wodą. Ja swój karmel gotowałam w aluminiowym garnku o pojemności 1,5 L. 
NOTKA:(ZAAWANSOWANI POMIJAJĄ)
Ważna uwaga: dla niewprawionych, lub osób po raz pierwszy robiących karmel kilka uwag: 

1. Podczas gotowania syropu nie mieszamy. Piana na powierzchni syropu to naturalne zjawisko. Nie zdejmuje się jej, po zdjęciu z ognia i przelaniu zniknie samoistnie.
2. Po co ta cytryna??? Karmel nam się nie skrystalizuje,i nie będzie zanadto twardniał. 
3. Pilnujcie czasu. Jeśli jesteś początkujący/a  stój jak świeczka :P Przy garnku i patrz co się dzieje. Gdy twój syrop nabiera koloru to znak, że wystarczy chwila nieuwagi by go przypalić. Dlatego obserwuj uważnie gdy twój karmel będzie miał odcień bursztynu dla mniej znających się na kolorach po prostu jasno- brązowy to dla ciebie znak że czas go zdjąć.
Karmel będzie gęsty i dosyć plastyczny wręcz miękki. 

2.Gdy karmel osiągnie pożądany kolor przelewamy go do keksówki(Wymiary mojej: 25cm x 12cm x 5 cm. Czyli taka standardowa. ). Zostawiamy na chwilę. Gdy karmel zaczyna lekko tężeć ale wciąż pozostaje płynny pędzelkiem smarujemy wszystkie (4) ścianki, pozostawiając cienką warstwę. Ta na dnie może być nieco grubsza. Odstawiamy do zastygnięcia w temperaturze pokojowej.!!! Nie wkładamy do lodówki!!! Karmel nam nie stężeje tylko zamieni się w syrop. 
3. W czasie gdy karmel stygnie przygotowujemy bazę (serce) naszego flanu. Jajka, mleko, ekstrakt oraz mleko skondensowane umieszczamy w wysokim naczyniu i mieszamy jedynie do połączenia. Nie ubijamy i nie miksujemy za długo. Wystarczy że będziemy mieć aksamitną jednolitą żółciutką masę. Masa ma być płynna. Wylewamy ją ( ja robię t przy pomocy dzbanka) na stężały karmel. 
4. Keksówkę ustawiamy w większej formie . A tę wypełniamy wodą tak by sięgała mniej więcej do połowy naszej keksówki. Wierzch keksówki dokładnie i szczelnie zakrywamy folią aluminiową. Folia zapobiegnie spieczeniu się flanu z wierzchu, więc absolutnie nie zapomnijcie o niej. 
5. Wstawiamy całość do piekarnika nagrzanego do 160 st C. Pieczemy przez 55 minut -1 godziny. 
Wyjmujemy i studzimy. Umieszczamy w lodówce na minimum 8 godzin a najlepiej na całą noc. 

Czy warto się tak poświęcać??? TAK, bo to deser niebiańsko pyszny.