niedziela, 26 lutego 2017

Pieczony mus z Lusette

Jeśli nachodzi was czasem nieposkromiona chęć na mocno czekoladowy deser, który będzie jednocześnie lekki jak i sycący ... Mam na to sposób. Potrzebujecie jedynie 20 minut, dwóch czekoladowych wafelków Lusette i pięciu składników które na pewno macie w swojej kuchni. Ja deser określiłabym jako coś pomiędzy dobrze wypieczonym sufletem,a mocno wilgotnym, lecz o wiele bardziej delikatnym i lżejszym Brownie. W związku z tym że przy okazji robienia tłustoczwartkowych łakoci ostało mi się sporo białek, to postanowiłam je wykorzystać w nieco odmienny sposób. Deser dopełnia krem i dekoracja z wymienionych wafelków czekoladowych Lusette. Zatem do dzieła. 






Składniki na 4 porcje : 

100 g 

4 białka 
125 ml oleju z pestek winogron lub kokosowego 
150 g drobnego cukru do wypieków 
30 g ciemnego kakao (min 70 %)
30 g mąki ziemniaczanej 
20 g drobno startych orzechów włoskich 

Wykonanie : 
1. Mąkę oraz kakao przesiewamy do miski. 
2. Białka ubijamy na sztywną pianę. W momencie gdy piana jest sztywna zaczynamy dosypywać cukier po jednej łyżeczce za każdym razem dokładnie mieszamy do połączenia z pianą. 
3. orzechy mielimy/siekamy na drobny maczek, Do ubitej piany przesiewamy kakao oraz mąkę oraz dosypujemy orzechy. Mieszamy delikatnie silikonową/drewnianą szpatułką by nie zniszczyć struktury białek. 
4. Do masy wlewamy cienkim strumieniem olej i mieszamy jedynie do połączenia. 50 g wafelka ścieramy na tarce i dodajemy do masy. 
5. Masę rozdzielamy do żaroodpornych szklanek (u mnie o poj. 150 ml). Pieczemy przez 20 minut w 175 st C. Po upieczeniu dekorujemy drugim wafelkiem. 



czwartek, 23 lutego 2017

Pączki z piekarnika (pyszne )

Dzisiaj tłusty czwartek więc trochę byłoby głupio gdyby na blogu nie pojawił się żaden przepis na przysmak związany z tym dniem. Oczywiście pojawiły się wcześniej 2 przepisy na bardziej tradycyjne pączki : pączki hiszpańskie i oponki skąpane w czekoladzie ,ale dzisiaj przy tym całym kalorycznym szaleństwie proponuję coraz bardziej popularne pączki nie smażone ,a pieczone w piekarniku. Jak dla mnie przepis dla mnie jest strzałem w dziesiątkę. Mięciutkie, puszyste, delikatne. Ciasto w smaku przypominające najdelikatniejsze bułeczki maślane. Pachną wanilią i są wprost obłędne... Czy powtórzę ten przepis...ba i to nie raz. Jeśli szukacie alternatywy dla ciężkich, tłustych i kalorycznych przysmaków to spróbujcie a nie pożałujecie. Od razu też mówię, że choć pieczone są w piekarniku to wcale nie są takie niewinne (chodzi mi tu o skład)...






Składniki : 
400 g mąki pszennej 
100 g masła klarowanego 
2 jajka + 1 żółtko
75 g cukru pudru 
20 g cukru waniliowego 
35 ml koniaku lub innego mocnego trunku ( u mnie Whisky "Red Label")
60 ml mleka 
30 świeżych drożdży lub 15 g suchych
1/4 łyżeczki soli 

Wykonanie : 
1. Drożdże kruszymy dodajemy letnie mleko (<40stC) oraz łyżkę cukru pudru. Mieszamy do rozpuszczenia się drożdży i odstawiamy rozczyn w ciepłe miejsce  na 10-15 minut,
2. Masło klarowane roztapiamy i odstawiamy do lekkiego przestudzenia. 
3. Jajka płuczemy i oddzielamy starannie żółtka od białek. Żółtka (3 szt) łączymy z cukrem waniliowym oraz koniakiem. Mieszamy do połączenia,
4. Mąkę sól i cukier puder przesiewamy do miski. Dodajemy cały rozczyn oraz masę żółtkową. Mieszamy na gładkie ciasto. Białka ubijamy na sztywną pianę z szczyptą soli. Delikatnie mieszamy z pozostałym ciastem, Na końcu wlewamy masło i zagniatamy gładkie ciasto. Trwa to od 10-15 minut. 
5. Ciasto odstawiamy do wyrośnięcia na 1,5 godziny. U mnie cała noc. 
6. Po wskazanym czasie naciskamy ciasto tak by je odgazować. Zostawiamy na 10 minut,
7. Dzielimy ciasto na 8 równych części i formujemy zgrabne kulki. Pozostawiamy do ponownego napuszenia na 10-15 minut. Piekarnik rozgrzać do 200 stC piec 15-18 minut do delikatnego zarumienienia .... Smacznego. 

niedziela, 19 lutego 2017

Cytrusowa Babka z nadzieniem różanym

Uwielbiam od czasu do czasu wracać do tych przepisów, które wpisują się w polską tradycję. Już raz prezentowałam wam przepis na idealnie wilgotną i aromatyczną babkę (przepis tutaj) i tym razem choć w nieco innym kształcie przedstawię wam pyszne ciasto ucierane z oryginalnymi dodatkami. W sumie zrobione pod dyktando mojego męża, który akurat miał ochotę na coś mniej skomplikowanego i przyznam że był to dobry pomysł. W paru słowach o samym cieście: Wilgotne o wyraźnej strukturze, wspaniale rosło ,a dzięki jednemu małemu trikowi nie pękło i nie wyrosło zanadto pośrodku. Jeśli chodzi o smak to postanowiłam zestawić cytrusy (limonkę i cytrynę) z prażonym kokosem oraz wanilią. Babkę dodatkowo wzbogaca nadzienie na bazie marmolady różanej oraz lśniąca polewa czekoladowo-kajmakowa. Aby ciasto nie wyschło podczas długiego pieczenia zbyt bardzo, to podczas jego ucierania dodałam glukozę co równocześnie wpłynęło na strukturę i barwę wierzchu ciasta.





Składniki : 
220 g mąki pszennej typ 450
3 jajka (L)
250 g cukru 
90 g masła w temp. pokojowej 
50 glukozy krystalicznej rozrobionej w 3 łyżkach wody
100 g wiórków kokosowych 
150 ml  śmietanki kremówki 
skórka otarta z 1 cytryny 
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka otarta z 1 limonki 
5 ml ekstraktu waniliowego
3 łyżki marmolady różanej 

Na polewę: 

4-5 łyżek kajmaku o smaku czekoladowym 
posypka czekoladowa
Decorada od Delcty :  Karmel

Wykonanie : 

Uwaga jeśli chcemy uniknąć zakalca to wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

1. Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy pojedynczo jajka i mieszamy do połączenia. Glukozę rozprowadzamy z 3 łyżkami wody i dodajemy do masy. Wiórki kokosowe podprażamy na suchej patelni cały czas mieszając by ich nie przypalić. W momencie gdy zaczynają się rumienić zdejmujemy z ognia i przesypujemy na papier lub do osobnego naczynia by nieco przestygły. Przestudzone dodajemy do ciasta. 
2. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i ucieramy chwilę do uzyskania dość gęstej masy. Dolewamy stopniowo śmietankę cały czas mieszając, Kolejno dodajemy starte skórki : Limonkową i cytrynową a następnie ekstrakt waniliowy, Mieszamy. 
3. Do keksówki (u mnie silikonowa) wykładamy 1/2 masy wyrównujemy i na środku wykładamy marmoladę różaną. Przykrywamy pozostałą częścią ciasta. Wyrównujemy. Ostry nóż smarujemy olejem i nacinamy pośrodku na głębokość ok 0,5 cm. Zabieg ten pozwoli na równomierne wyrastanie ciasta i zapobiegnie pękaniu podczas wyrastania, Pieczemy od 60 minut do 1 godziny 20 minut. Czyli do tzw suchego patyczka w 160 stC. Po 50 minutach dobrze jest przykryć wierzch folią aluminiową lub papierem do pieczenia by wierzch zbytnio nie zbrązowiał, 
4. Po upieczeniu studzimy. Wystudzone ciasto smarujemy masą kajmakową i dekorujemy posypkami. 


niedziela, 12 lutego 2017

Oponki z polewą czekoladową

Kochani Tłusty czwartek tuż, tuż więc mam dla was kolejną propozycję na łatwe i stosunkowo tanie pączki. Tym razem wybór padł na oponki wykonane z ciasta drożdżowego. Oponki oblane dobrej jakości mleczną czekoladą oraz przybrane dekoracją z cukrowej, kolorowej posypki. Dzieci będą zachwycone, bo musicie przyznać, że pączki same proszą się o zjedzenie. Ciasto po upieczeniu smakuje wybornie, bardzo dobrze rośnie, a dodatek octu sprawia, że tłuszcz nie wsiąka zbytnio do środka. Musicie spróbować. Kwestia ceny też was powinna zadowolić. Nie będziecie potrzebować 6,12, ani innej obłędnej ilości żółtek wystarczą zaledwie 2. Z podanego przepisu otrzymacie ok 12-15 naprawdę sporych sztuk. Zatem lecimy... 





Składniki:

500 g mąki typ 650 
250 ml mleka 
35 g margaryny roślinnej do pieczenia (Kasia)
25 g świeżych drożdży
2 duże żółtka 
50 g cukru 
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 łyżeczka octu 

Na polewę: 
150 g mleczne czekolady 
kolorowa posypka u mnie różnobarwny maczek 

Wykonanie: 
1. Na początku robimy zaczyn : Odmierzamy 60 ml mleka (1/4 szklanki) podgrzewamy do temperatury 30 -35  stopni C (mleko ma być letnie, lekko ciepłe ale nie gorące bo drożdże zginą i nie wyrosną) do mleka dodajemy 15 g cukru oraz 1 łyżkę mąki Dodajemy pokruszone świeże drożdże, mieszamy i odstawiamy na 10-15 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. 
2. Żółtka ubijamy z pozostałymi 35 g cukru na jasną i puszystą masę tak by żółtka zwiększyły swoją objętość a masa będzie prawie biała. 
3. Masę jajeczną łączymy z zaczynem delikatnie mieszając. Partiami przesiewamy mąkę i wlewamy pozostałe mleko (190 ml) wyrabiając ciasto. Margarynę roztapiamy i lekko studzimy. Dodajemy do ciasta ponownie wyrabiając starannie. Na końcu dodajemy łyżeczkę octu, zagniatając do momentu gdy ciasto będzie jednolite i zacznie swobodnie odchodzić od ręki. Ciasto przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia na 1,5 godziny w ciepłe miejsce. 
4. Po wskazanym czasie wykładamy ciasto na stolicę podsypaną mąką. Naciskamy by wypompować powstały dwutlenek węgla i rozwałkować na okrągły placek o grubości ok 1,5 cm. Wycinamy szklanką pączki dodatkowo kieliszkiem w środku wycinamy kółko by otrzymać kształt oponki. Wycięte oponki pozostawiamy na 10 minut po ponownego wyrośnięcia. W tym czasie w dużym garnku lub w woku rozgrzewamy olej. Oponki smażymy  2-3 minutki z każdej strony do otrzymania ładnego ciemnozłotego koloru. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu. 
5. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę. Smarujemy oponki z jednej srony i układamy na kratce posypujemy posypką cukrową. 

Smacznego. 

środa, 8 lutego 2017

Zdrowo (na)dziana gruszka w towarzystwie rokitnika.

Muszę się do czegoś przyznać... Śniadania nigdy nie były moją mocną stroną. Wiem, że to najważniejszy posiłek dnia, ale nie zawsze mam czas by je sobie przygotować... Dzisiaj jednak nie próżnowałam w 30 minut stworzyłam pyszne, kolorowe i zdrowe śniadanie na gorąco. Nieco inne niż zwykle... zero pieczywa, nudy pod postacią kanapek itp... Jest za to  jest sycąca gruszka, która została nadziana i to jak... świeża rukola, moje ukochane kiełki rzodkiewki, kremowy twarożek z szczypiorkiem, odrobina pestek granatu, czarnuszka i ten sos ... Sos z Dżemu rokitnika od Łowicza. By nie zniweczyć dobroczynnych właściwości dżemu podałam go do gotowej potrawy w czystej swej postaci... Bo po co ulepszać coś co z natury jest doskonałe??? Pod wpływem gorącej gruszki sos delikatnie się rozpłynął i w ten sposób powstało magiczne danie na śniadanie. Koniec wywodu. Musicie spróbować, czasem warto odskoczyć od standardów, rutyny i stereotypowych przekonań.





Składniki : na 4 porcje 

2 jędrne gruszki u mnie luksówka 
50 g twarogu 
1 łyżka szczypiorku 
szczypta soli 
szczypta pieprzu 
2 garści rukoli 
50g kiełków rzodkiewki 
1 łyżeczka nasion czarnuszki 
pestki z połowy Granata 
1 łyżeczka soku z cytryny
3-4 łyżki dżemu Łowicz 100% z owoców Rokitnik

Wykonanie: 
1. Gruszki myjemy i dzielimy na połówki. Wydrążamy pestki i miąższ tak by pozostawić ok 1 cm warstwę od brzegu (inaczej farsz się nie zmieści)
2. Połówki gruszek wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st C pieczemy 15-20 minut. Zależy jak bardzo dojrzałe są gruszki. 
3. W czasie pieczenia przygotowujemy farsz: Twaróg rozdrabniamy dodajemy łyżeczkę soku z cytryny szczyptę soli i pieprzu oraz drobno posiekany szczypiorek, Całość mieszamy na pastę. 
3. Upieczone gruszki wyjmujemy dodajemy do środka pastę z serka na wierzch umytą i osuszoną rukolę oraz kiełki rzodkiewki. Posypujemy delikatnie ziarnami czarnuszki i  granatem. Na talerz wykładamy 2-3 łyżeczki dżemu z rokitnika i układamy gruszki
 Całość przybieramy rukolą. 

Smacznego. 


Prozdrowotne dżemy Łowicz na śniadanie – poznaj dobroczynną moc natury taką, że Łooo!

wtorek, 7 lutego 2017

Wegańska nutella czyli, krem z pieczonych kasztanów (bez glutenu)

Pomimo, iż jeszcze nie cieszą się tak dużą popularnością jak bataty czy też inne bardziej egzotyczne przysmaki, to myślę że są warte uwagi. Mowa o kasztanach jadalnych, które czasem też nazywane są maronami. U mnie ciekawość smaku i odkrywania nowych produktów wygrała z wszelkimi innymi za i przeciw. Powiem szczerze, że początkowo rozbawiły mnie komentarze porównujące ich smak do pieczonych ziemniaków z orzechową nutą, ale coś w tym jest. Ja miałam na próbę niespełna 300 g, a co z nich powstało.... Coś co zadowoli wegetarian, amatorów nowych doznań smakowych i osób na diecie bezglutenowej. Mianowicie postawiłam na krem a la nutella. Pierwsze skrzypce w kremie grają rzeczone marony, którym towarzyszy domowe mleko migdałowe oraz szczypta słodyczy w postaci melasy karobowej. Krem ma gładką konsystencję a smak inny niż wszystkie kupne smarowidła. Coś niepowtarzalnego w swoim rodzaju i smaczne przede wszystkim. Słowem wstępu kasztany nie są łatwe w obróbce i nie chodzi mi tu o cały proces, lecz o ich staranne obieranie. Obieranie bowiem to syzyfowa praca, jeśli zależy nam na idealnie gładkim puree, które jest bazą naszego kremu. W zasadzie 3 składniki ale efekt końcowy dużo lepszy niż można by się spodziewać. Kto się skusi... >>>???









Składniki : na ok 500 ml kremu 

300  g kasztanów jadalnych 
750 ml mleka migdałowego ew. innego (ryżowego lub sojowego choć może zmienić smak)
2 łyżki melasy karobowej *** można pominąć 

Wykonanie : 
1. Kasztany nacinamy od wypukłej strony nożem na krzyż co zapobiegnie wybuchaniu podczas ich pieczenia.
2.Zalewamy zimną wodą i gotujemy na małym ogniu do momentu zagotowania. Ja doprowadzam do wrzenia i gotuję ok, 5 minut. Odcedzamy na sitku . Gorące wysypujemy na papier do pieczenia i umieszczamy na blaszce. Pieczemy w 220 st C przez 15 minut. Skórka ma ściemnieć ale proces należy kontrolować by ich nie przeciągnąć. Po upieczeniu starannie obieramy. Obrany miąższ przekładamy do blendera i zalewamy mlekiem. Miksujemy do gładkości. Trwa to kilka minut. 
3. Pod koniec miksowania dodajemy melasą karobową i mieszamy do połączenia. Tak przygotowany krem powinien być dość gęsty ale i smarowny. 
4. Gotowy krem przekładamy do wyparzonych słoiczków i wekujemy. Przechowujemy w lodówce. Można również go zamrozić wedle uznania. 

niedziela, 5 lutego 2017

Biscotti z suszonymi wiśniami i nerkowcami

Ostatnio prezentowałam wam moje wariacje na temat włoskich catuccini i dzisiaj będę kontynuowała tę podróż. Właściwie tak jak pisałam wcześniej catuccini (przepis tutaj )to odmiana innych ciastek, które znane są pod nazwą biscotti. Nazwa biscotti oznacza dwukrotnie pieczone. Przepis tradycyjnie zawiera migdały, czasem orzechy piniowe. Ja nie byłabym sobą gdybym czegoś od siebie nie dodała, lub czegoś nie zmieniła. Także tym razem proponuję wam odmienną wersję ciasteczek, które są obłędnie migdałowe w smaku, a nadziane suszoną soczystą wiśnią Bakalland i orzechami nerkowca oraz tradycyjnymi surowymi migdałami. Receptura nieco inna niż ta na catuccini, ale zapewniam was że po drugim pieczeniu ciastka będą tak samo kruche, lekko twardawe i pełne smaku. To co jest ich ogromną zaletą, to że możecie je przechowywać bez obaw powyżej jednego tygodnia choć nie wiem czy nie znikną w mgnieniu oka.
Zatem w mleku czy w zbożowej kawie ? A wy w czym najchętniej zanurzycie wasze biscotti????




Składniki: 
300 g mąki 
140 g drobnego cukru 
125 ml oleju z pestek winogron, lub rzepakowego
2 duże jajka (L)
10 g skórki cytrynowej świeżo startej 
30 g migdałów całych
60 g orzechów nerkowca 
100 g suszonej wiśni Bakalland 
2 łyżeczki proszku do pieczenia 
0.5 łyżeczki soli 

Wykonanie : 
1. Mąkę, sól i proszek do pieczenia przesiewamy. 
2. W osobnym naczyniu mieszamy cukier, olej, jajka oraz skórkę cytrynową. Mieszamy do momentu uzyskania gładkiej jednolitej masy, 
3. Płynną masę łączymy delikatnie z suchymi składnikami. Dodajemy orzechy, migdały razem ze skórką, oraz suszone wiśnie. Całość mieszamy do uzyskania jednolitej masy. 
4. Ciasto wykładamy na papier do pieczenia rozprowadzając i nadając nieco płaski kształt po bokach. 5.Ciasto pieczemy w 35 minut w 160 stC. Po pieczeniu wyjmujemy i studzimy. 
6. Po wystudzeniu kroimy kromeczki o grubości 2-3 cm i ponownie wykładamy na blaszkę. Pieczmy a raczej dosuszamy ciastka w 160 stC przez 20 minut do lekkiego zarumienienia. 

Smacznego. 



***Wpis zawiera lokowanie produktu.