piątek, 28 października 2016

Bajaderki, słodkie kartofelki - czyli drugie życie czerstwego ciasta

Kto z nas choć raz nie miał w domu takiej sytuacji, że zostało ciasta lub kruchych ciastek i były one wręcz niejadalne???. Ja przyznam się szczerze, że zdarza się to u mnie nieczęsto, ale bywa i tak że ciasto poleży trochę i już szybko się suszy, a w rezultacie nie przyciąga już tak jak pierwszego dnia. Szczególnie ta wzmianka dotyczy ciast drożdżowych czy przeciągniętych i źle nasączonych biszkoptów czy też nie zabezpieczonych lukrem ciast ucieranych. Mnie zostało trochę ciasta drożdżowego z chałki o której pisałam tutaj, więc postanowiłam nadać mu drugie życie i przerobiłam na słodkie pełne smaku i bakalii małe bajaderki. Są one nie mal w każdej cukierni, piekarni i przybierają różne nazwy od kartofelków po kulki firmowe i tak naprawdę  różnią się dodatkami i smakiem, ale zawsze są to ciemne kulki kształtem przypominające ziemniaczki (kartofelki). Szczerze mówiąc pamiętam czasy, gdy dojeżdżałam do szkoły średniej i co jakiś czas zaglądałam do pobliskiej cukierenki, tam zawsze kupowałam najlepsze kartofelki firmowe. Dziś mój przepis, pierwsza partia znikła dosyć szybko i nawet nie zdążyłam zrobić zdjęć na bloga, jednakże za drugim razem się udało i poniżej prezentuję wam moje dzieło.





Składniki:
ok.300-400 g czerstwego ciasta lub 3 opakowania herbatników
ok. 4 łyżek powideł śliwkowych
1 łyżka rumu
pół aromatu rumowego
2 łyżki miodu
2 łyżki posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej
4 łyżki wiórków kokosowych/mąki kokosowej
garść orzechów włoskich / migdałów
1 łyżeczka kakao* 

Wykonanie:
1. Ciasto lub herbatniki zmielić w malakserze. Do powideł dodać rum i aromat dokładnie rozmieszać. 
2. Bakalie drobno posiekać. Do masy ciasteczkowej dodać bakalie i skórkę wymieszać. 
3.  Do masy wlać miód i rozrobione powidła z rumem. Całość dobrze wymieszać. 
4. Formować niewielki kulki i obtoczyć w zmielonych wiórkach kokosowych lub mące kokosowej. 

poniedziałek, 24 października 2016

Delikatna dwukolorowa chałka na jesienną nostalgię

Yum
Dobre śniadanie to podstawa, ja pokusiłam się wczoraj o zrobienie chałki z dodatkiem ciemnego kakao. Chałka nie jest za słodka, mój mąż od razu poprosił o dżem, bo stwierdził że nie jest w ogóle słodka, a jak dla mnie smakuje bardzo dobrze nawet bez dodatków. Przyznam jednak, że domowa konfitura z jagód leśnych stworzyła z chałką duet idealny. Ciasto miękkie, puszyste i dobrze wyrośnięte niczym nie ustępujące najlepszej drożdżówce i w 100% naturalne. Jeśli znudziły was tradycyjne kanapki bazujące na chlebie lub bułce, to polecam ten przepis. Ja akurat swoją chałkę piekłam na świeżych drożdżach, więc konieczne było wcześniejsze zrobienie rozczynu. Jeśli macie dzieci, to ten przepis także dobrze się sprawdzi, bo przecież dzieci lubią słodkie śniadania.  Z uwagi na to, że dbam o to co spożywa moja rodzina i stawiam na naturalne i dobre produkty, które są podstawą to będzie to przepis dla was. Chałka nie ma w sobie chemii ani sztucznych dodatków, które dzisiaj możecie znaleźć wszędzie. To jak danie jest podane również odgrywa niezwykle ważną rolę, bo zazwyczaj najpierw jemy oczami i jeśli coś nie wygląda apatycznie to sprawia ,że niekoniecznie mamy ochotę takie danie jeść.

 Dla czytelników w sklepie W SKLEPIE DAJAR 10% zniżki na zakupy na na hasło ZDROWE – GOTOWANIE




Smacznie, zdrowo i z #Ambition

Składniki: 
850 g mąki typ 650 
40 świeżych drożdży lub 20 g suszonych'
500 ml mleka ciepłego ! + kilka łyżek 
100 g masła 
150 g cukru kryształ 
3 łyżki ciemnego kakao 
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Wykonanie: 
1. Z świeżych drożdży oraz 500 ml ciepłego mleka oraz 90 g cukru zrobić rozczyn, który odstawiamy w ciepłe miejsce na ok 10 minut do wyrośnięcia. Masło rozpuścić w rondlu i przestudzić.
2. Do dużej miski przesiewamy całą mąkę i dodać wyrośnięty rozczyn, Zagnieść ciasto. Na koniec powoli dodać roztopione masło i wyrobić na gładkie ciasto. 
3. Ciasto podzielić na 5 części. Do 3/5 ciasta dodajemy kakao wcześniej rozrobione z resztą cukru czyli 60 g oraz kilkoma łyżkami mleka. Ma to być gęsta pasta nie za rzadka by nie zepsuła konsystencji ciasta drożdżowego,Zagnieść dokładni do połączenia i uzyskania jednolitej barwy z większą częścią ciasta 3/5,
 Do pozostałych 2/5 części dodać ekstrakt waniliowy i również zagnieść. 
4. Oba rodzaje ciasta przekładamy do misek, przykrywamy lnianą ściereczką  i odkładamy na 1 godzinę do wyrośnięcia. 
5. Oba rodzaje ciasta podzielić na 5 części. Z ciemnych uformować wałki odpowiadające długości waszej formy u mnie forma miała 30 cm  x 30 cm. Jasne rozwałkować na płaty o długości wałków i szerokości takiej by można było swobodnie zawijać w nie ciemne wałki ciasta. 
7. Kawałki ciemnego ciasta układać na jasnych i zwijać dosyć ciasno. Do blachy układamy wałki ciasta 3 na dole dwa na górze. Piec w 180 st C przez 50 minut. 
8. Podawać z dżemem, masłem lub ulubionym smarowidłem. 

niedziela, 23 października 2016

Miękkie ciasteczka maślano-mleczne

Yum Dziś przepis z cyklu coś dobrego do kawy. Miękkie kruche ciasteczka pachnące masłem i słodką wanilią. Tak naprawdę to przepis powstał z potrzeby wykorzystania zalegającego w szafce mleka w proszku. Zaletą ciasta jest bardzo dobra struktura utrzymująca swój pierwotny kształt. Ciastka nie zawierają dużej ilości proszku do pieczenia, to też nie wyrastają zbyt mocno. Smakują dobrze z kawą zbożową, przepis na miłe niedzielne popołudnie przy pysznych ciastkach czemu nie?... Ja dodatkowo ozdobiłam je wzorkiem odciśniętym z silikonowej foremki. Jeśli liczycie na szybki i nieskomplikowany wypiek to te ciacha sprawdzą się w najbardziej kryzysowej sytuacji. 



Składniki :

260 g mąki pszennej typ 450
50 g mleka w proszku
40 g cukru pudru
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego/jedna laska wanilii
150 g masła
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
2 jajka

Wykonanie: 

1. Masło i cukier puder umieszczamy w misie miksera i ucieramy na jasną, puszystą masę.
2. Jajka przed dodaniem do masy rozbełtać a następnie, powoli dodać do masy maślanej, cały czas miksując (zbyt szybkie dodanie spowoduje zawrzenie się masy) najlepiej więc robić to na wolnych obrotach lub wymieszać ręcznie.
3. Do masy wsypujemy mąkę przesianą z proszkiem, mlekiem w proszku, ekstraktem, i dokładnie mieszamy (najlepiej drewnianą lub silikonową łyżką).
4. Z ciasta należy uformować nieduże kulki( ja porcjowałam zwykłą łyżką do lodów), układamy je na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce, w niewielkich odległościach od siebie na koniec lekko spłaszczamy. Jeśli macie znaczki lub foremki silikonowe ze wzorkiem możecie na tym etapie odcisnąć dowolny kształt, który się zachowa . 
5. Ciastka pieczemy w temperaturze 190ºC przez 10 -12 minut do lekkiego zrumienienia . Studzimy na kratce.


sobota, 22 października 2016

Kopytka z zasmażaną śmietaną

Yum Dziś wytrawna strona bloga. W zasadzie wpis zawdzięczam mojemu mężowi, który podsunął mi pomysł na obiad. Klasyczne małe kluseczki - kopytka z zasmażaną śmietanką kremówką. Dla niektórych zapewne będzie to podróż do czasów dzieciństwa, więc nie będę już się rozpisywać a raczej zaproszę was do wspólnego gotowania. 





Składniki : 

1,5 kg surowych ziemniaków 
sól 
1 jajko 
2 szklanki mąki pszennej 
1 łyżka mąki ziemniaczanej
dodatkowa mąka do podsypania 
330 ml śmietanki kremówki 30%

Wykonanie: 

1.Ziemniaki ugotować w mundurkach w słonej wodzie, następnie przestudzić i przepuścić przez praskę lub maszynkę do mielenia mięsa. 
2.Masę ziemniaczaną w misce dzielimy na 4 części, jedną wyjmujemy i odkładamy na pozostałe natomiast w puste miejsce wbijamy jajko, dodajemy mąkę i sól i zagniatamy dość luźne ciasto w misce. 
3.Jeśli ciasto miałoby zbyt rzadką konsystencję, dodać trochę więcej mąki, tyle, by ciasto nie kleiło się za bardzo do rąk, ale nie było twarde, bo wtedy kopytka też będą twarde. Ciasto musi być trochę kleiste - dzięki temu kopytka będą puszyste. Pamiętajmy żę to, jak kleiste będzie ciasto zależy od użytych ziemniaków! Ziemniaki bardziej mączne są oczywiście mniej kleiste. 
4.Podzielić ciasto na kawałki i na posypanej mąką stolnicy rolować wałki grubości ok. 2 cm, następnie trochę je spłaszczyć i kroić ukośnie na małe kawałki dł. 4-5 cm. 
Ponieważ ciasto na kopytka nie może leżeć zbyt długo to zanim przystąpimy do dzieła nastawiamy w dużym garnku osoloną wodę na wrzątek, na który wrzucamy partiami kopytka lekko mieszając by nie przywarły do dna. 
5.Śmietankę wlewamy na patelnię i gotujemy do momentu gdy zacznie się zbrylać i powstanie masło z zasmażką, czyli śmietanką się całkowicie zetnie. 
Gdy wypłyną (po minucie, dwóch) wybieramy łyżką cedzakową na talerz i polewamy sosem.

poniedziałek, 17 października 2016

Orzechowo-czekoladowe jeże

Yum Jednym z symboli jesieni wpisujących się w kanon skojarzeń z tą porą roku są urocze, małe ssaki czyli jeże. Jeśli szukacie sposobu na dobrą zabawę w kuchni z waszą pociechą, to dzisiejszy przepis będzie myślę idealną okazją do wspólnej zabawy. Ja moją córeczkę nie mal od najmłodszych lat oswajałam z kuchnią, a dziś gdy tylko nadarza się okazja to sama przybiega, pytając co będziemy robić. Przeglądając jedną z pierwszych książek, którą dostałam od męża wpadłam na przepis na czekoladowe jeże. Od razu stwierdziłam, że nie mogę przepuścić okazji i zrobić je razem z moją Nikolą. Ciasto jest łatwe w przygotowaniu, choć nie ukrywam największa zabawa jest przy dekoracji rzeczonych stworzeń. Przepis zmodyfikowałam, a same ciastka stanowią świetny dodatek do ciepłego mleka czy też gorącej kawy. 




Składniki: 
120 g masła
75 g miałkiego drobnego cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego 
3 jajka
80 g zmielonych orzechów włoskich i laskowych
100 g gorzkiej czekolady
150 g mąki 
50 g mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka kakao
szczypta soli
2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej

Polewa: 
kilka łyżek cukru pudru
1 łyżka ekstraktu waniliowego/kawowego
3 łyżki kakao

Do dekoracji: 

1 łyżka rodzynek/suszonej żurawiny 
50 migdałów pokrojonych w słupki 

Wykonanie:
1. Masło ucieramy z cukrem na puszystą i jasną masę. Dodajemy ekstrakt waniliowy, sól  i jajka wbijając pojedynczo. 
2.Orzechy mielimy w malakserze na drobną mączkę i mieszamy z masą jajeczną. 100 g czekolady ścieramy na tarce o drobnych oczkach  dodając do masy. 
3. Do dużej miski przesiewamy obie mąki oraz proszek do pieczenia oraz kakao. Stopniowo łączymy z masą maślaną pod koniec dodajemy bardzo drobno przesiekaną kandyzowaną skórkę pomarańczową. 
4. Ciasto będzie wystarczająco gęste by móc formować z niego kule. Z tak przygotowanego ciasta formujemy kulki spłaszczając nieco z jednej strony tworząc kształt pyszczka. 
5. Piekarnik nagrzewamy do 180 st C. Jeże w zależności od wielkości pieczemy od 30 minut przy małych sztukach do 1 godziny przy większych, 
Ciasto jest bardziej plastyczną wersją klasycznego ciasta ucieranego więc najlepszym sposobem na sprawdzenie czy jeże są już gotowe jest pieczenie i sprawdzanie do tzw. suchego patyczka
6. Po upieczeniu studzimy jeże na kratce kuchennej, Przygotowujemy gęstą polewę ucierając ze sobą składniki. Migdały kroimy w słupki a rodzynki lub suszoną żurawinę kształtujemy na małe kuleczki. 
7. Wystudzonej jeże pokrywamy polewą z migdałów układamy kolce z suszonych owoców robimy noski i oczy. 

Dobra zabawa i łakocie gotowe. 

niedziela, 16 października 2016

Ciasto na pizzę w dwóch odsłonach

Yum Od czasu do czasu można zaszaleć i zamiast nudnej klasycznej obiadokolacji zjeść coś smacznego i sycącego. Ja do dziś na myśl o pizzy przywołuję dzień w którym to mama zabrała mnie i siostrę po raz pierwszy do pizzerii. Puszyste ciasto chlebowe no i dodatki, które tak naprawdę można modyfikować wg. własnych upodobań. Dziś podaję wam mega prosty  przepis na podstawowe ciasto, mnie zawsze wychodzi i jeszcze nigdy nie sprawiło żadnego problemu. Pięknie rośnie a po wyjęciu z piekarnika zachwyca swoją puszystością no i oczywiście smakiem. Ilość ciasta wystarcza na 3 śreniej wielkości pizze lub 6 małych. 





Składniki:

450 g mąki pszennej typ 650 
2 opakowania drożdży (2x7g) lub ok 30 g świeżych
250 ml ciepłej wody 
0,5 łyżeczki soli 
ok.10 ml oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego 
1 łyżeczka cukru

Wykonanie: 


1. Połączyć świeże drożdże, cukier, 1 łyżkę mąki i wodę (letnią, nie gorącą!) w małym naczyniu, mieszać do momentu rozpuszczenia drożdży. Tak przygotowany zaczyn odstawić w ciepłe miejsce na 10 minut W przypadku używania drożdży suchych wystarczy wymieszać z mąką pszenną.
2. Pozostała mąkę wymieszać z solą, dodać mieszankę z drożdżami i oliwę, wymieszać. Wyrabiać ciasto przez około 5-8 minut, aż będzie miękkie i elastyczne. Odstawić w ciepłe miejsce, przykryte lnianą lub bawełnianą ściereczką na około 1-1,5 godziny. W tym czasie powinno podwoić swoją objętość.
3. Po wskazanym czasie wyjąć ciasto na powierzchnię oprószoną mąką i zagnieść raz jeszcze. Uformować kule i rozwałkować na placek o grubości ok.0,5 cm 
4. Nałożyć sos, ulubione dodatki, następnie odstawić na 20 - 30 minut do podwojenia objętości. Piec około 15 - 20 minut w temperaturze 220ºC.

Warianty nadzienia : 

Warinat I: 

1. Salami 
2.mozzarella
3.kukurydza
4. chili
5.pieczarki 
6. Papryka słodka czerwona 
7. cebula 
8. czosnek

Wariant II - 

1. Tuńczyk
2.pieczarki
3. kukurydza
4. mozzarella
5. szynka
6. cebula

Sos pomidorowy:

1. 1 puszka pomidorów krojonych
2. 1 łyżeczka oregano i bazylii
3. 2 łyżki koncentratu pomidorowego
4. sól i pieprz do smaku 
5. 2 ząbki czosnku 
6. jedna średniej wielkości cebula 
7. 1 łyżka oliwy z oliwek

Wykonanie: 
1. Czosnek i cebulę drobno siekamy. Podsmażamy na oliwie jedynie do zeszklenia. Natychmiast wrzucamy pomidory z puszki łącznie z sokiem. 

2.Gotujemy na wolnym ogniu do odparowania większej ilości płynu. Na koniec przyprawiamy i gotujemy jeszcze chwilę. 

3.Na końcu w celu zagęszczenia całości dodajemy koncentrat pomidorowy. Całość blendujemy na gładki i gęsty sos.

czwartek, 6 października 2016

Sernik z jabłkami i żurawiną pod migdałową pierzynką

Yum Jesień co prawda dopiero się zaczęła i staje się coraz bardziej widoczna. To też idealny czas na wykorzystywanie lokalnych owoców, takich jak jabłka czy świeża żurawina. Prócz walorów smakowych owoce te to prawdziwa skarbnica witamin o czy chyba nie muszę pisać. Dzisiaj przepis na wyjątkowe ciasto, które łączy w sobie najlepszą szarlotkę na kruchym spodzie z delikatnym sernikiem. W zasadzie rzecz biorąc całokształt ciasta przypomina te z najlepszej cukierni. Kruche ciasto, wyraziste, kwaskowe antonówki połączone z żurawinową frużeliną przepis znajdziecie tutaj, a całość dopełniona smakowitą masą z migdałami. Przyznam że ciasto w samo w sobie dosyć niebanalne i mega smaczne. Mnie bardzo przypadło do gustu, bo wprost uwielbiam słodko-kwaśne połączenia. Jeśli nie macie pomysłu czym poczęstować urodzinowych gości, to ten przepis na pewno zastąpi z powodzeniem nie jeden ciężki śmietanowy tort. Zapraszam was do tej iście jesiennej odsłony sernika, a właściwie serniko-jabłecznika.  Przepis co prawda jest nieco praco- i czasochłonny ale dla tego smaku warto jest się poświęcić i tak napracować,poczekać chwilę... 




Składniki : 
Na kruchy spód : 
350 g mąki 
150 g drobnego cukru do wypieków
175 g zimnego masła lub margaryny o dużej zawartości tłuszczu (>80%)
2 jajka 
5 ml ekstraktu waniliowego 
szczypta soli 

Na masę jabłkowo-serową:
1 kg jabłek ( u mnie kwaskowa antonówka)
sok z połowy cytryny
200 g frużeliny żurawinowej (z tego przepisu) lub kupnej
300 g twarogu co najmniej 2-krotnie zmielonego 
100 g cukru
1 łyżka mąki ziemniaczanej
4 jajka
Wierzch migdałowy :
75 g masła
75 g cukru
75 g kremówki 
200 g migdałów w płatkach

Ponadto: 
2 łyżki bułki tartej 
szczypta cynamonu do posypania

Wykonanie : 

1. Tortownicę natłuścić. N tym etapie nie wysypujemy tortownicy bułką ponieważ ciasto nam się nie przylepi do brzegów
2. Mąkę przesiewamy z cukrem i dodajemy schłodzone masło/margarynę. Siekamy nożem tylko do połączenia,a nie rozpuszczenia się tłuszczu. Formujemy kopczyk i wpijamy pojedynczo całe jajka. Dodajemy sól i wyrabiamy szybko gładkie ciasto. 
3. Formujemy kulę i owijamy w folię spożywczą po czy ciasto wkładamy na min.30 min do lodówki 
(ciasto powinno być dobrze schłodzone)
4. Jabłka myjemy, kroimy na ćwiartki i usuwamy gniazda nasienne. Kroimy w cienkie paski lub plastry. Jabłka natychmiast należy skropić sokiem z cytryny by szybko nie ściemniały. 
5.Twaróg ucieramy z cukrem, mąką ziemniaczaną i jajkami. Można zmiksować na niskich obrotach pamiętając by nie potrzebnie nie napowietrzać masy, która urośnie podczas pieczenia a po wystudzeniu opadnie co popsułoby efekt. 
6. Przygotowane jabłka łączymy z frużeliną żurawinową. Ciasto wyjmujemy z lodówki i dzielimy na dwie części. Jedną część wałkujemy na koło o średnicy równej średnicy dna tortownicy u mnie 26 cm . Resztę ciasta rozwałkować i podzielić na paski o szerokości ok.6 cm którymi będziemy wykładać boki tortownicy
7. Przed wyłożeniem masy na ciasto posypujemy spód równomiernie bułką tartą. Kolejno Wykładamy jabłka rozkładamy równomiernie. Wylewamy dosyć rzadką masę serową. Całość wstawiamy do piekarnika 175 st C (z termoobiegiem )lub 200 st C  i pieczemy przez 30 min. 
8.Po tym czasie wyjmujemy ciasto nie zdejmując jeszcze obręczy i pozostawiamy do przestudzenia. 
9. W tym czasie przygotowujemy chrupki wierzch. Do rondla wkładamy masło i je rozpuszczamy. Od razu gdy się rozpuści wsypujemy cukier i wlewamy kremówkę. Całość mieszamy i doprowadzamy do wrzenia. Szybko wsypujemy płatki migdałowe , mieszamy do połączenia i natychmiast zdejmujemy z palnika by masy nie przypalić !. 
10. Na podpieczone ciasto wylewamy masę migdałową i ponownie wstawić całość do piekarnika nagrzanego do 200 st C na kolejne 30 min. Warto tym razem przykryć uprzednio wierzch folią aluminiową, którą zdejmujemy na 15 minut przed końcem pieczenia by masa lekko się przyrumieniła i zyskała piękny złoty kolor. 
11. Ciasto wyjąć z piekarnika, wystudzić. Ja dla smaku dodałam na wierzch odrobinę cynamonu, który podbija smak całego ciasta. 


Smacznego.


Jemy sezonowo! Jesień

wtorek, 4 października 2016

Frużelina żurawinowa,czyli sezonowe owoce w żelu.

Yum Czasem bywa tak że w danym przepisie podane jest by użyć frużeliny. Ja sama na początku mojej drogi z wypiekami także zastanawiałam się co to takiego właściwie jest i gdzie można to kupić. Cóż dzisiaj, oparta na doświadczeniu sama już robię taki rzeczy i zdecydowanie polecam wam spróbować. W sumie podobnie się ją przygotowuje do zwykłych konfitur, choć ma mniejszą trwałość z uwagi na obecność żelatyny, która traci swoje właściwości żelujące gdy temperatura płynu w którym jest rozpuszczana przekracza 95 st C, więc nie można jej wekować w tradycyjny sposób. Do czego najczęściej jest używana? Odpowiedź jest prosta, do deserów, gofrów, naleśników, racuchów. Zaleca się przygotowanie frużeliny z owoców o dużej zawartości pektyn, ale w zasadzie to wasza decyzja jaki smak chcecie uzyskać i z jakich owoców ją zrobicie. U mnie frużelina żurawinowa powstała na potrzebę realizacji innego przepisu, w którym jest jednym ze składników. Z uwagi na to, że ciężko będzie wam kupić taką frużelinę po prostu weźcie sprawy w swoje ręce i szybkim sposobem przygotujcie ją sami w domu. Przekonacie się że błyszczące owoce w żelu są efektywnym dodatkiem, przy niewielkim nakładzie pracy.





Składniki: 

100 g świeżej żurawiny
32 g cukru 
2 łyżki soku  z cytryny 
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej rozrobionej w jednej łyżce wody (zimnej)
1 łyżeczka płaska żelatyny 

Wykonanie: 

1. Do rondla wkładamy owoce i zagotowujemy. W chwili gdy puszczą sok wsypujemy cukier i wlewamy sok  z cytryny. Całość zagotowujemy do częściowego odparowania płynu. Mieszamy od czasu do czasu i delikatnie zgniatamy owoce, ponieważ mogą wybuchać, 
2. Żelatynę rozpuszczamy w łyżce ciepłej wody /namaczamy w zimnej wodzie do napęcznienia. 
3.Skrobię łączymy z zimną wodą i dodajemy do gotującej się masy owocowej. Zdejmujemy z ognia i dodajemy żelatynę,  mieszamy dokładnie do połączenia się ze sobą wszystkich składników. 
4. Zostawiamy do przestudzenia lub podajemy na gorąco. 

Smacznego.